Kilkoro z Was zauważyło, że wśród ulubionych płyt ostatniego roku brakowało przedstawicieli progresywnego rocka a jedynym progresywnym krążkiem był prog-metalowy Chasing Rabbits debiutującego Humming Whale. Nie znaczy to jednak wcale, że miłość do prog-rocka gdzieś się we mnie wypaliła. Dzisiejszym wpisem postanowiłem rozniecić ją na nowo a przy okazji może zachęcić też Was do większej eksploracji tego muzycznego świata. Przed Wami więc lista 30 najbardziej przeze mnie lubianych i cenionych zespołów grających rocka progresywnego. Wybór nie był prosty, gdyż równie dobrze mógłbym sformowac kolejną 30-tkę ale to miał być właśnie ten top of the top. Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony a tymczasem przejdźmy już do sedna. Tradycyjnie zaczniemy od miejsca 30-ego by powoli przesuwać się do "największych miłości". Zatem, start!
30. Spherical - rockowo-metalowa poezja - myślę, że ten opis z profilu zespołu najlepiej oddaje charakter ich muzyki
29. Cobalt Wave - jeden z ciekawszych debiutów zeszłego rocku, muzyka zimna, przemyślana i pełna nieokreślonego niepokoju
28. Frost* - neo-progresywna supergrupa składająca się z muzyków znanych m.in. z Areny, Kino czy IQ.
27. Pinn Dropp - warszawska ekipa grająca nieco cięższą wersję prog-rocka, rozsławiona za sprawą udziału (i to z dużymi sukcesami) wokalisty Mateusza Jagiełło w ostatnim Voice of Poland. Ja mogę jednak powiedzieć, że "znałem ich zanim stali się znani"
26. Exodus - tak, tylko ten polski, powiązany z Muzyką Młodej Generacji symfoniczno-art rockowy klejnot przełomu lat 70-ych i 80-ych. Niestety nie przetrwał starcia z wielkim boomem polskiego rocka
25. The Tangent - okresowo zespół, okresowo bardziej solowy projekt Andy'ego Tillsona znany z zamiłowania do rozbudowanych form ale potrafiący też zagrać krócej, konkretniej i z odpowiednią dozą cynicznych refleksji
24. Pattern-Seeking Animals - kolejna supergrupa, tym razem złożona z muzyków mających w CV występy w zespole Spock's Beard. Ich celem jest muzyka progresywna i złożona ale nie tracąca nic ze swej melodyjności i bezpośredniości
23. Cosmograf - neo-progowy, jednoosobowy projekt multiinstrumentalisty Robina Armstronga. W zeszłym roku ukazała się już 10-ta płyta wydana pod tym szyldem, z miejsca zyskując uznanie krytyków i słuchaczy (w tym moje)
22. tRKproject - jeden z wielu projektów Ryszarda Kramarskiego, legendy polskiej sceny progresywnej. Na uwagę zasługuje plejada muzyków goszczących na kolejnych płytach i ich tematyka, konsekwentnie sięgająca po dzieła światowej literatury, choć nieraz interpretująca je na swój własny sposób
21. Andareda - weterani polskiego rocka progresywnego i choć nowy materiał średnio wypuszczają raz na 10 lat to za każdym razem jest to prawdziwa uczta dla uszu
20. IZZ - symfoniczno-progresywny kolektyw ze Stanów Zjednoczonych, grający nietuzinkową, wielowarstwową muzykę, wyróżniający się też instrumentarium w skład którego wchodzą m.in. dwa stanowiska perkusyjne
19. IQ - jedna z legend gatunku i obok bardziej znanego choć jakoś wciąż omijanego przeze mnie Marillion pierwszy zespół tworzący w nurcie, który później nazwano rockiem neo-progresywnym
18. Magic Pie - norweska kapela łącząca w swej muzyce elementy symfonicznego i progresywnego rocka, na koncie mają już 6 dobrze ocenianych albumów ale moje serce najmocniej nadal bije do debiutanckiej Motions of Desire
17. Barock Project - jak sama nazwa wskazuje, myślą przewodnią tej włoskiej ekipy jest wpisanie elementów klasycznego progu z lat 70-ych w struktury rodem z muzyki klasycznej, ze wskazaniem właśnie na barok - efekt wg mnie niezwykle intrygujący
16. Kaprekar's Constant - jeśli przez crossover prog rozumiemy czerpanie inspiracji z przeróżnych gatunków i stylów muzycznych, jest to idealny opis dla twórczości londyńskiego zespołu. Dodajmy do tego jeszcze umiejętność snucia wciągających historii i mamy połączenie, które kategorycznie zasługuje na większy rozgłos i uznanie słuchaczy
15. Karnataka - jedyne w swoim rodzaju połączenie eteryczności, filmowego rozmachu, celtyckich wątków, pełnych emocji gitar i nie mniej urzekających damskich wokali to znaki wyróżniające zespołu, za sterami którego od lat stoi basista Ian Jones
14. Comedy of Errors - szkocki zespół zaliczany do grona neo-progresywnych choć z wyraźnym symfonicznym pierwiastkiem. Świetnie radzą sobie zarówno w dłuższych, wymagających skupienia formach jak i kilkuminutowych, urocznych miniaturach
13. Huis - kanadyjska grupa założona w 2009 roku, wyraźnie jednak inspirowana klasycznym graniem z lat 70-ych choć dzięki gitarze Michela St. Pierra nie brak im też tej charakterystycznej neo-progowej melodyjności. Na koncie mają 4 albumy z premierowym materiałem, z których każdy to co najmniej solidna porcja ciekawej muzyki
12. Phideaux - lider zespołu Xavier Phideaux opisuje ich muzykę jako psychodeliczny, progresywny rock gotycki. Brzmi niecodziennie ale uwierzcie, elementy każdego z tych stylów, choć w różnych proporcjach można znaleźć na każdej pozycji z ich obszernego katalogu
11. Styx - grupa obecna na scenie od lat 70-ych, balansująca między hard rockiem, prog-rockiem i AOR-em, choć ich ostatnie kilka albumów to już pełnoprawna muzyka progresywna - bogate harmonie wokalne, kunszt instrumentalny i spajające to wszystko ze sobą motywy przewodnie w warstwie tekstowej
10. Knight Area - holenderska kapela, która przez lata balansowała między rockiem a metalem, zawsze jednak kładąc duży nacisk na dopracowane, pełne emocji kompozycje i zapadające w pamięć melodię. Wielka szkoda, że z końcem '23 roku zakończyła się ich historia
9. The Flower Kings - początkowo solowy projekt Roine Stolta, jednego z najbardziej utalentowanych szwedzkich muzyków prog-rockowych rozwinął się w działający już ponad 30 lat i odpowiedzialny za 17 pełnych bogato aranżowanej, urozmaiconej muzyki zespół
8. RPWL - ten niemiecki reprezentant rocka neo-progresywnego przeszedł długą drogę od nadmierniej nieraz wierności "floydowskiej" religii do mającego swój własny styl, intelektualny, subtelny i niezwykle wciągający. lidera sceny
7. Kaipa - legenda szwedzkiego rocka, początkowo tworząca tez w tym języku. Od wydanej w 2002 roku (po 20-letniej przerwie) Notes from the Past przeszła w większości na język Szekspira a muzycznie do kunsztownego, zdobionego instumentami ludowymi, symfoniczno-progresywnego folk-rocka. Na szczególną uwagę zasługuje też wokalny duet jaki od lat tworzą Aleena Gibson i Patrik Lundstrom - słucha się ich z największą przyjemnością
6. Galahad - kolejna legenda brytyjskiego neo-proga i jeden z ojców założycieli nurtu. Wokal Stuarta Nicholsona i gitary Lee Abrahama potrafią zakląć magię nawet w najprostszej melodii, a jak to w progu bywa, zdecydowanie więcej tu dłuższych, mniej oczywistych kompozycji, które chłonie się całą powierzchnią umysłu i duszy
5. Budka Suflera - kapela znana powszechnie ze swoich pop-rockowych przebojów a przecież w swej pokaźnej dyskografii ma niejedną progresywną płytę. Przez 40 (lub jak chcą niektórzy 50) lat istnienia przeszła podobną drogę jak niejedna zachodnia ikona rocka progresywnego - od ponurego, ciężkiego i ambitnego grania przez fascynację psychodelią, elektroniką aż po pozycję niekwestionowanej gwiazdy estrady. I może właśnie w tym rozbracie z rockowymi ideami, o czym często wspomina pan Cugowski, późniejsze próby powrotu do rockowego grania (płyta Jest) trafiły w muzyczną "próżnię"... Na szczęście jest sporo albumów, do których przyjemnie się wraca a i czasem nóżka potupie też i do Takiego tanga
4. Sylvan - jeden z najdłużej istniejących niemieckich zespołów neo-progresywnych. Ich znakiem rozpoznawczym jest dość mocne brzmienie kreowane wspólnie przez gitary i klawisze a także charakterystyczny wokal Marco Glühmanna. W swym katalogu mają wiele świetnych albumów, z czego najbardziej przejmujący jest koncepcyjny Posthumous Silence poruszający problem samobójstwa i przeżyć z jakimi muszą się mierzyć wszyscy dotknięci tą tragedią
3. Mystery - najwybitniejszy i najbardziej chyba znany przedstawiciel kanadyjskiej sceny neo-progresywnej. Mało która ekipa potrafi zamknąć tyle, nieraz trudnych emocji w spokojnej, przyjemnej dla ucha i wydawałoby się relaksującej muzyce. Ten dysonans, jak również ton z jakim gitara St. Piere'a prowadzi linie melodyjne w połączeniu z charakterystycznym wokalem (każdego z trzech wokalistów, jacy mieli przyjemność współpracować z zespołem) zamienia zwyczajne "słuchanie" muzyki na udział w jedynym w swoim rodzaju, muzycznym (nomen omen) misterium
2. Arena - kolejna legendarna kapela z Wysp Brytyjskich a przy okazji zespół, bez którego nie zanurzyłbym się w świat rocka progresywnego. To od kontaktu z The Visitor zaczęła się moja fascynacja neo-progiem i jak widać, trwa do dziś. Przez te lata zespół ewoluował, przychodzili nowi instrumentaliści, zmieniała się obsada mikrofonu ale każdy kolejny album niezmiennie oferował minuty i godziny pełne ambitnej, dobrze przygotowanej i jeszcze lepiej zagranej muzyki
1. Big Big Train - absolutny numer jeden. Od pierwszego odsłuchu singla Theodora In Green and Gold do zakochania się w muzyce tej brytyjskiej kapeli minęło dosłownie 5 minut i 38 sekund. Następnie zaczęło się wyczekiwanie na premierę Grand Tour i stopniowe zapoznawanie ze starszym materiałem a moje uwielbienie dla ich twórczości rosło w tempie wykładniczym. Ten piękny sen urwał się 20 listopada 2021 roku, gdy tragiczną śmiercią zmarł wieloletni wokalista David Longdon. Od tego czasu każdy odsłuch Proper Jack Froster przepełnia mnie melancholią, choć to niby tylko piosenka o zimowych wspomnieniach z dzieciństwa. Nie mogę jednak nie usłyszeć w "one more run then home" jakiejś formy pożegnania, jakby David zostawiał nam swój muzyczny testament, choć nagrywając ten numer nikt nie spodziewał się jaki czeka go los. Zespół nie poddał się jednak i aktualnie z Alberto Bravinem na wokalu nagrali już dwa ciekawe krążki a o najnowszym z nich, koncepcyjnym Woodcut możecie poczytać w moich ostatnich podsumowaniach tygoodnia. I oby tak dalej!
Tak właśnie prezentuje się pierwsza 30-tka moich ulubionych prog-rockowych artystów. Do artykułu dołączam oczywiście playlistę, na której znajdziecie aż 50 utworów wyżej wymienionych wykonawców. Jeśli jesteście gotowi na ponad 4h ambitnej ale jednoczeście melodyjnej, pełnej emocji i instrumentalnego kunsztu muzyki wciśnijcie po prostu play. Może któryś z zespołów na stałe wejdzie do Waszej biblioteki? Tego właśnie Wam życzę!

.jpg)

.jpg)


