W dniu dzisiejeszym ukazał się nowy album weteranów niemieckiej sceny heavy/power metalowej. Nie jest to jednak płyta z całkowicie nowym materiałem. Na Awesome Anthems of the Galaxy załoga statku kosmicznego Iron Savior prezentuje własne wersje znanych i lubianych hitów muzyki popularnej, rockowej i dyskotekowej, głównie z lat 80-ych. Przez dobór utworów i tytuł albumu od razu nasuwa się pewne nawiązanie do postaci Star Lorda z serii filmów o Strażnikach Galaktyki. Po pierwszym odsłuchu mogę powiedzieć, że jest to płyta poprawna, zespół nadał trochę swojego charakteru coverowanym kawałkom ale ogólnie aranżacje nie odbiegają jakoś daleko od oryginałów. A przecież sztuka coveru to nie tylko odegranie utworów w sposób wierny pierwowzorowi, tylko raczej próba spojrzenia na niego w inny, do tej pory może zaniedbywany sposób, wyciągnięcia jakichś dodatkowych znaczeń lub po prostu wpisanie go w całkiem inne, nieraz zaskakujące ramy stylistyczne. Gdy tak się nad tym zastanawiałem, a single zapowiadające krążek pojawiały się już od kilku tygodni, postanowiłem napisać artykuł, w którym przedstawię różne inne ciekawe i/lub lubiane przeze mnie cover i tribute albumy. Wpis, jak i obrazującą go playlistę podzieliłem na trzy sekcje - w pierwszej znajdziecie cover albumy (czyli jeden zespół nagrywa utwory innych artystów), potem będą tribute albumy (tu na odwrót, różni artyści grają kawałki konkretnego zespołu) a na koniec bardzo specyficzne cover/tribute bandy, których głównym celem jest odtwarzanie i (jak w przypadku wymienionych dziś wykonawców) rearanżowanie piosenek innych wykonawców. Od razu muszę Was ostrzec, że wybór materiału jest tu bardzo, bardzo subiektywny stąd nieobecność tak znanych albumów jak Garage Inc. Mety czy Skeletons in the Closet Children of Bodom.
I. COVER ALBUMY
- Poison - Poison'd - ostatni album ekipy Breta Michaelsa i C.C. Deville'a to zbiór kilkunastu klasyków rocka, nagranych w klasycznym dla zespołu hair metalowym stylu. Czuję duży sentyment do tego krążka, bo to dzięki niemu sięgnąłem po twórczość takich zespołów jak Sweet, The Cars czy Grand Funk Railroad
- Overkill - Coverkill - nazwa mojego ulubionego thrash metalowego zespołu jest zapożyczeniem z piosenki Motorhead, której cover znalazł się też na pierwszym longplayu Amerykanów. Tu towarzyszy jej 11 innych kompozycji, pierwotnie nagranych przez artystów, mających największy wpływ na powstanie i wykrystalizowanie się brzmienia zespołu
- HammerFall - Masterpieces - Szwedzi przez lata swojej działalności przyzwyczaili nas, że praktycznie na każdej płycie pojawiał się jakiś cover, czy w formie bonusu czy w podstawowej trakcliście. W końcu 27.08.2008 ukazał się krążek zbierający wszystkie dotychczas nagrane i trzy nowe covery. Warto wspomnieć, że pierwszm utworem zespołu, który kiedykolwiek słyszałem był Ravenlord z repertuaru grupy Stormwitch
- Axxis - reDISCOver(ed) - składanka niemieckiego zespołu zawierające ich własne interpretacje kilkunastu hitów światowej muzyki, z naciskiem na przeboje lat 80-ych. Płyta te jest też pewnym punktem zwrotnym w historii kapeli, sygnalizującym kolejną woltę stylistyczną, z europejskiego power metalu ponownie w hard rock i to w takim mocno retro stylu
- Slayer - Undisputed Attitude - legenda thrashu ponoć od dłuższego czasu zbierała się do nagrania cover albumu a nieprzychylne ich macierzystemu stylowi lata 90-e były ku temu najlepszym czasem. Zwłaszcza, że muzycy skupili się tu na utworach grup punkowych i hardcorowych, co tylko podkreśla wpływ jaki oba te style wywarły na wyodrębninenie się thrashu jako osobnego podgatunku metalu
- Krzysztof Cugowski - Integralnie - wokalista opowiadał kiedyś, że jest wielkim fanem bluesa. Gdy więc na przełomie wieków nagrywał album z własnymi wersjami swoich ulubionych utworów postanowił nadać im właśnie takiego bluesowo-jazzującego charakteru. Czy to się udało? Album nie dorównał sukcesem ówczesnym płytom Budki Suflera ale to raczej wydawnictwo z kategorii "śpiewam bo chcę a nie muszę"
- Nocny Kochanek - Stosunki Międzynarodowe - dobry dowcip najbardziej śmieszy za pierwszym razem. Tak też mam z twórczością tego jakże dziś popularnego zespołu, którego debiut lubię i bawi mnie do dziś. Słuchając kolejnych wydawnictw miejsce dobrej zabawy zajmuje nostalgia za ich dawną, poważną odsłoną w postaci Night Mistress. Wyjątek robię tylko dla tego albumu, który w fajny sposób (i z polskimi tekstami) interpretuje utwory, które są mi bardzo bliskie
- Huis - A Huis Clos - jedyny reprezentant rocka progresywnego w dzisiejszym zestawieniu na jesieni 2025 roku wydał płytę, która powstawała przez okres lockdownu, niejako będąc formą remedium na towarzyszącą pandemii atmosferę. Nie jest to też cover album sensu stricto, gdyż prócz własnych wersji klasyków prog-rocka mamy tu też trzy ponownie nagrane autorskie kawałki kanadyjskiej ekipy
II. TRIBUTE ALBUMY
- Communio Luparum - od czasu Blessed & Possessed grupa Powerwolf zaczęła wydawć również płyty w wersjach deluxe, wzbogacone o dodatkowe metariały takie jak covery ulubionych artystów, własne kawałki zaśpiewane z udziałem gości specjalnych, czy tak jak w przypadku dodatkowego dysku do albumu Sacrament of Sin, z utworami zespołu, nagranymi i na nowo zaaranżowanymi przez zaprzyjaźnionych artystów. Nie ukrywam, że jest to mój ulubiony z tych wszystkich bonus disców a przeboje Powerwolf w wersjach stonerowych, folkowych czy glam metalowych bronią się naprawdę mocno
- Amberian Dawn - Take a Chance - A Metal Tribute to ABBA - czytałem kiedyś artykuł o płytach, które wywarły największy wpływ na rozwój power metalu. Wśród nich wymieniona była cała dyskografia Abby. Poza tym, często dość ironicznie melodyjny, symfoniczny metal z damskim wokalem określa się mianem "abba metalu". Fińska kapela przy okazji tego wydawnictwa zaakceptowała to wszystko i nawet więcej, poszła na całość, serwując nam swoje własne interpretacje najbardiej znanych piosenek szwedzkiego kwartetu
- The Keepers of Jericho - (A Tribute to Helloween) - tytuł tej dwupłytowej składanki mówi sam za siebie. Trzy legendarne płyty, trzy kamienie milowe w historii power metalu - Walls of Jericho i Keepers of the Seven Keys w interpretacji młodszych (jak na rok wydania - 2000) przedstawicieli sceny. Mnóstwo udanych przeróbek i kilka odkrytych zespołów, których słucham do dziś
- Ultimate Emo Party - Polskie Emo Kontra: Muzyka Popularna - co tu dużo mówić, iście szalona składanka. Piosenki mainstreamowych artystów (w tym będące swego czasu hitem sieci z powodu świetnego teledysku Co Ty mi dasz discopolowego MIGa) w interpretacji przedstawicieli różnych odcieni polskiego niezalu
- Grindcore Tribute to Krzysztof Krawczyk - "renowned polish singer" w wersji gore. Jeśli ktoś jeszcze łudził się, że kompletuję tu playlistę do auta, zjadliwą dla wszystkim domowników w tym momencie straci resztki nadziei. KWIIIIK!
- Best of Jethro Tull (Redux) - najlepsze utwory żywej (i nadal aktywnej) legendy art-rocka w gruzowo-kamieniarskich aranżacjach. Kolejna niezwykle udana pozycja w wydawanej przez Magnetic Eye Records serii "Redux"
III. COVER/TRIBUTE BANDY
- Vivaldi Metal Project - symfoniczno metalowy projekt założony przez Giuseppe Iampieri'ego w formula all-star bandu. Początkowo skupiony tylko i wyłącznie na metalowych coverach (z autorskimi tekstami) Antonio Vivaldiego później otworzył się też na innych klasycznych kompozytorów. Wśród zaproszonych gości obligatoryjnie "król guest appearanców" - Fabio Lione
- Apocalyptica - pierwszy album fińskiej formacji nosi tytuł Plays Metallica by Four Cellos i to w zasadzie najlepiej określa jej działalność. I choć z czasem pojawiło się coraz więcej autorskich kompozycji i wokal to właśnie w pełni instrumentalny debiut jest dla mnie kwintesencją ich twórczości
- Northern Kings - czterej fińscy wokaliści znany z występów w Nightwish, Sonata Arctica, Terasbetoni i Charon połączyli siły by grać symfoniczno metalowe covery światowych przebojów. Ta niezwykła supergrupa wydała tylko dwa albumy (2007 i 2008r) ale kilka lat pojawiła się na scenie po kilkunastoletniej przerwie
- Mandowar - mandolinowe, akustyczne covery AC/DC, Iron Maiden czy oczywiście Manowar to niecodzienny pomysł na zespół. Co na to Joey DeMaio i kumple? Albo nie wiedzą albo patrzą na to przychylniejszym okiem niż na Womanowar - żeński cover band najbardziej męskiego zespołu metalowego na świecie, z którym to swego czasu weszli na drogę sądową
- Slower - muzycy tak uznanych stoner/doomowych kapel jak Lowrider, Monolord, Kyss czy Year of the Cobra coverujący kawałki Slayera w sposób możliwie najwolniejszy. To musiało się udać! I choć na drugiej płycie projektu pojawiły się już pierwsze autorskie numery to eponimiczny debiut jak najbardziej spełnia warunki cover/tribute albumu
- The Baseballs - na koniec coś lżejszego gatunkowo i swego czasu popularnego w naszym kraju. Niemiecki zespół zajmuje się wykonywaniem współczesnych przebojów muzyki pop w aranżacjach stylizowanych na rock'n'roll czy rockabilly, ilustrując je utrzymanymi w klimatach lat 60-ych teledyskami. Największy sukces odniosła ich pierwsza płyta, Strike, która na tamten czas była czymś świeżym i niespotykanym. Potem jednak publiczność przyzwyczaiła się do tego stylu a popularność kapeli zaczęła sukcesywnie spadać.
Tak to już jest, że parafrazując pewne polskie przysłowie, łaska publiczności na pstrym koniu jeździ. Kto jak kto, ale artyści pop przekonują się o tym najczęściej. Niektórym jednak uda się nagrać nieśmiertelne przeboje wracające co kilka lat w kolejnych coverowych wersjach. Mam nadzieję, że powyższe zestawienie zaciekawi Was i z chęcią też sięgniecie po playlistę, na którą wybrałem po 3 utwory z każdego wspomnianego w tekście albumu czy wykonawcy. Pamiętajcie też, że czasem cover jest lepszy od oryginału ;)





.jpg)
