Po kilku artykułach poświęconych wyłącznie polskiej scenie folkowej, folk-rockowej czy folk metalowej przyszedł czas, by nieco szerzej spojrzeć na tematykę "ludowego metalu". Ciekawiło mnie też jak nasi rodzimi artyści odnajdą się na tle zagranicznych wykonawców, gdyż osobiście uważam, że po latach posuchy, ostatnia dekada w tym podgatunku metalu była u nas niezwykle udana. Folk metalu słucham od dawna, może nie tak długo jak powera ale był to na pewno jeden z nurtów muzyki metalowej, który dość szybko przypadł mi do gustu. A jest to nurt bardzo różnorodny, wyróżniający się też pod kątem tekstowym, wiele bowiem zespołów wiernie trzyma się ojczystych języków i jest to pod wieloma względami jak najbardziej zrozumiałe. Mówimy wszak o ludowej, ojczystej muzyce i jej amalgamacie z cięzkimi brzmieniami. W dzisiejszym zestawieniu zebrałem 30 moich ulubionych zespołów metalowych charakteryzujących się silnym folkowym pierwiastkiem. Znajdziecie tu więc i klasyczny folk metal, pagan i viking jak i mieszanki folku z innymi stylami. Dopilnowałem jednak, by ten człon folk nawet wtedy stał na pierwszym lub ewentualnie drugim miejscu a na artystów, którzy ludowość traktują jako którąś tam z kolei inspirację być może umieszczę w przyszłości w jakimś innym zestawieniu. Mam tylko nadzieję, że nikogo takie pominięcie nie urazi. Ale dość gadania po próżnicy. Czas na prezentację trzydziestu wybranych.
30. Likho - folk, melodeath, metalcore a nawet beercore - tego na naszej scenie folk metalowej jeszcze nie było. Udany debiut kilka lat temu rozbudził apetyt na więcej
29. Metsatoll - jeden z pierwszych folk metalowych zespołów, jakie poznałem. Efekt chwilowej co prawda fascynacji Estonią, jej kulturą, historią i muzyką ale do dziś wracam do nich z przyjemnością
28. Silent Stream of Godless Elegy - czeski zespół łączący folk z doom metalem. Ciekawostką są dwa utwory zaśpiewane po polsku
27, Eluveitie - dla wielu gwiazda gatunku, dla mnie Inis Mona (na poziomie fanatyzmu) i sporo dobrych kawałków do posłuchania od czasu do czasu
26. Otyg - zespół założony przez blackmetalowego muzyka Andreasa Hedlunda, w którym oddaje hołd skandynawskiej muzyce ludowej
25. Jerna - folk z elementami death metalu - głęboki męski growl i krystaliczny wokal Hanny w połączeniu z mało sielankowymi tekstami tworzą wyjątkowy klimat
24. Saltus - rodzimy pagan black metal. Jedna z licealnych fascynacji ale mimo upływu lat Bogów Moc Święta jest nadal w mieczu zaklęta
23. Ancient Rites - belgijski folk/viking/symphonic black metal, który z tych gatunków potrafi wycisnąć maksimum epickości
22. Cztery Mile Lasu - rockowo-metalowe adaptacje kultury i tradycji wielkopolskiej Biskupizny (i nie tylko)
21. Leśne Licho - słowiańskie podania i mity w folk metalowej wersji z kobiecym wokalem. I obowiązkowo zabijanie trolla (mieczem)
20. Diaboł Boruta - tu dla odmiany heavy metalowy folk w "męskim" wydaniu
19. Tierramystica - brazylijskie zespoły power metalowe z wielkim upodobaniem sięgają po inspiracje kulturami prekolumbijskimi a prym w tym właśnie wiedzie Tierramystica
18. Stworz - bardzo osobisty, liryczny pagan black metal. Jeden z projektów znanego na polskiej scenie muzycznej Wojsława
17. Skiltron - dudy, power metal i uwielbienie dla kultury i historii Szkocji. Czy to kapela z Highlands? Otóż nie, bo z dalekiej Argentyny!
16. Wind Rose - od progresywnego powera po kransoludzki folk. Taką nietypową drogę przeszła ta włoska kapela, zyskując z roku na rok coraz wierniejszą rzeszę sympatyków
15. Crom - czyli Walter Grosse i spółka, grający folk/viking metal bardzo zróżnicowanej formie – od powerowych galopad, przez epickie marsze po liryczne, nastrojowe ballady
14. Cronica - zespół od którego zaczął się u mnie renesans zainteresowania folk metalem. I choć na koncie mają wiele świetnych autorskich numerów, to najbardziej epicka ze wszystkich jest ich polsko-języczna adaptacja skandynawskiej pieśni Herr Mannelig, którą znałem wcześniej w wykonaniu folkowej Garmarny
13. Dezperadoz - country to taki foll z dzikiego zachodu, więc miejsce w dzisiejszym artykule temu western metalowemu zespołowi z Niemiec po prostu się należało
12. Runika - dynamiczny i soczyście heavy metalowy folk z wokalistką, która potrafi snuć nastrojowe gawędy ale gdy trzeba, pokaż ostry jak brzytwa pazur
11. Velesar - Marcin Velesar Wieczorek po krótkiej przygodzie z Radogostem założył własny zespół, w którym łączy słowiańskie tradycje z tradycyjnym, mocno maidenowskim Heavy metalem
10. Czarny Bez - jeden z najoryginalniejszych zespołów w dzisiejszym zestawieniu. Industrialne granie przywodzące na myśl Rammstein w połączeniu z polską muzyką ludową - jednym słowem to
9. Bathory - Quorthon w latach 80-ych współtworzył black by w kolejnej dekadzie położyć podwaliny pod to, co zwiemy dziś viking metalem. Muzyka, która unieśmiertelniła swego twórcę po wsze czasy
8. Die Apokalypthischen Reiter - bombastyczny mariaż folku z melodyjnym death metalem a to wszystko w surowym jak pruska stał niemieckim języku
7. Radogost - legenda rodzimej sceny. Początkowo mocno w duchu Korpuklaani, z czasem coraz bardziej dekadencko i poetycko. W każdym wydaniu na najwyższym poziomie
6. Falconer - norweski zespół power metalowy, który ludowość potrafił zawrzeć nie tylko w elementach muzycznych czy tekstowych ale też w wyłaniającej się z ich twórczości filozofii i atmosferze
5. Korpiklaani - tequila, piwo, wódka i sauna - jak folk metalowa impreza to tylko z muzyką fińskiego zespołu. Co ważne, wbrew opiniom złośliwych, zarzucających muzykom taką jarmarczną ludowość, panowie potrafią grać również na serio a ostatnia płyta, wydana dwa lata temu udowadnia, że przed nimi jeszcze sporo dobrego. A jeśli przy tym dobrze się bawią i my, słuchając ich również to tylko wartość dodana.
4. Tyr - farerski folk/viking metal z elementami heavy/powera. Zespół, który poznałem za sprawą mocno ludowej płyty Eric the Red z czasem coraz bardziej się metalizował. W jakiej by jednak nie był odsłonie, zawsze mogą liczyć na mój miecz, mój topór i mój łuk ;)
3. Alestorm - true scottish pirate metal. Kapitan Bowes z załogą zrewitalizowalo wykreowany przez Running Wild gatunek pirate metalu, wprowadzając do niego sporo elementów muzyki szantowej (stąd to charakterystyczne folkowe brzmienie) jak i więcej luzu i dystansu. Czasem mam co prawda wrażenie, że wątki humorystyczne zaczynają dominować nad walorami artystycznymi, wydatrczy jednak kilka yarharharhar bym przestał sobie głowę tym zaprzątać ;)
2. Elvenking - folk/pagan/power z Sycylii. Przez lata aktywności zmieniali okresowo styl, eksperymentowali z brzmieniem ale nawet gdy zahaczali o metalcore (lub jak twierdzili niektórzy przy okazji The Scythe - powercore) zawsze wyróżnialo ich brzmienie skrzypiec, które nie były tylko folkowym ozdobnikiem ale pełnoprawnym, metalowym instrumentem
1. Mago de Oz - mój ulubiony zespół folk metalowy, mój ulubiony zespół z Hiszpanii jakby tego było mało, jeden z moich ulubionych zespołów power metalowych. Choć wiele osób twierdzi że przekąsem, że Mago no es power metal, ten kilkunastoosobowy kolektyw na w swojej dyskografii takie galopady, jakich mogłyby im pozazdrościć Helloween, Rhapsody czy inne Avantasie. Comprende?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz