Jakiś czas temu przy okazji artykułu o płytach śpiewanych w innych językach niż angielski (i polski) wspomniałem o swojej fascynacji szwedzką sceną progresywną, w tym między innymi latami 70-ymi. Dziś pragnę pociągnąć dalej ten temat, choć obiecuję, że dobijemy na pewno też do współczesności. Chciałbym bowiem przedstawić Wam artystę, który od 50 lat jest jedną z głownych postaci skandynawskiego rocka progresywnego. Panie i Panowie, Roine Stolt!
Na początek garść faktów z biografii muzyka. Roine Stolt urodził się 5 września 1956 roku w Uppsali, co oznacza, że nie tak dawno skończył 70 lat. Swą przygodę z muzyką zaczął natomiast jeszcze przed 15-ymi urodzinami jako basista w lokalnych zespołach rockowych.
W 1973 roku został gitarzystą zespołu Orexis a już rok później dołączył do Kaipy, z którą nagrał trzy pierwsze płyty, do dziś uważane za kanon skandynawskiego prog-rocka, zwłaszcza dzięki umiejętnemu łączeniu elementów symfonicznych, art-rockowych i szwedzkiej muzyki ludowej. Po pięciu udanych latach ich drogi jednak się rozeszły. Kaipa pod wodzą Hansa Lundina wydała jeszcze dwa albumy i zawiesiła działalność a Stolt sformował nowy zespół o nazwie Fantasia. Po nagraniu dwóch albumów, muzyk skupił się jednak na działalności solowej. Swoje muzyczne pasje realizował m.in. jako gitarzysta sesyjny, koncertowy, producent (w ramach własnej wytwórni Foxtrot Music) czy aranżer. Obracał się wówczas w bardzo szerokim spektrum gatunków muzycznych, od rocka symfonicznego przez blues, jazz, funk czy pop. Taki właśnie miks muzyki popularnej i wyszukanego rocka możemy usłyszeć na jednej z jego solowych płyt pod tytułem The Lonely Heartbeat.
Najważniejszym jednak albumem z tego okresu działalności muzyka był powstały na fali progresywnego odrodzenia The Flower King. Położył on podwaliny pod zespół nazwany od tytułu płyty The Flower Kings, który przez kolejne kilkadziesiąt lat aż do dziś głównym obszarem muzycznej ekspresji Roine Stolta. Jest już kolejny możemy prześledzić artystyczne ewolucje muzyka choć u podwalin "kwietnych królów" leżała chęć powrotu do starej dobrej Kaipy lat 70.
Która nota bene wróciła w 2002 roku i to ze Stoltem na pokładzie. Wydana wówczas płyta Notes from the past pokazała zespół w odnowionym składzie na niezwykle malowniczą, bogato aranżowaną i po prostu magiczną muzykę. Minęło kilka lat i Roine znów rozstał się ze swym pierwszym zespołem. Nie było to jednak całkowicie zakończenie tej historii. W 2014 powstała Kaipa da Capo, w której składzie obok Stolta znaleźli się Ingemar Bergmann i Tomas Errikson, oryginalni członkowie zespołu z pierwszego okresu działalności. Wspólnie wydali jeden album, tak jak przed laty w całości po szwedzku.
Roine Stolt zaangażowany jest też w kilka progresywnych supergrup - Translatlatic, obok takich tuzów gatunku jak Neal Morse czy Mike Portnoy oraz The Sea Within, gdzie partnerują mu m.in. Jonas Reingold i Daniel Glidenlöw. Tego typu ciekawych współprac jest zresztą więcej - duet z Jonem Andersonem, projekt Agents of Mercy z chociażby Nadem Sylvanem czy udział w nagraniach płyt The Tangent i Karmakanic, trasy koncertowe u boku Steve'a Hacketta i wiele wiele innych.
Niewielki ułamek każdej z nich choć mam nadzieję że reprezentatywny dla stylu każdej grupy spróbowałem zawrzeć na playliście, którą dołączam do tego artykułu. Jej tytuł The Best Of nie jest przesadny, ponieważ Pan Artysta to zdecydowanie najlepszy z najlepszych w swoim gatunku. A Wy, drodzy czytelnicy, czy macie swoje ulubione albumy, na których słychać gitarę, bas, wokal lub producencką dłoń naszego dzisiejszego bohatera? Czekam na wasze komentarze i propozycje do odsłuchu.
Playlista: The Best of Roine Stolt

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz