Gdy emocje już opadły, jak po wielkiej bitwie kurz, może Pan Kronikarz usiąść do pisania posta już. A wpis który oddaję właśnie w Wasze ręce jest podsumowaniem miesiąca, który w swych ramach zamknął niemal wszystkie moje muzyczne fascynacje. Oczywiście wśród słuchanych w tym okresie artystów jest dziesiątka, która zasługuje na specjalne wyróżnienie i to od jej prezentacji pozwolę sobie zacząć:
Pride of Lions - mam niesamowitą słabość do formacji, na czele której swoją wspólnie Jim Peterik i Toby Hitchcock - przedstawiciele dwóch różnych ale obu "złotych" generacji melodyjnego rocka. Unbridled to już kolejna płyta tej dwójki i jest dokładnie taka jaka być powinna - przebojowa i refleksyjna, melodyjna i z pazurem.
REZN - wiecie, że trochę narzekałem na Burden, poprzednie wydawnictwo stoner/doomerów z Chicago (choć z czasem jednak się polubiliśmy). Do Cycles In The Infinite Dreams mogę mieć natomiast tylko jedno zastrzeżenie - ta hipnotyzująca podróż do ogrodu psychodelicznych rozkoszy kończy się zdecydowanie za szybko!
Breaths - jednoosobowy post-blackowo-doomgaze'owy projekt Jasona Robertsa powraca z nowym konceptem, inspirowanym Piekłem Dantego. Na Descent jak nazwa wskazuje zanurzamy się w głąb, w eteryczne i niepokojące dźwięki, które niczym napis na Bramach Piekieł (i jeden z najlepszych utworów na płycie) każą nam porzucić wszelką nadzieję
Marc Garau's Magic Opera - jeśli Luca Turilli uważany jest za jednego z pionierów neoklasycystycznego metalu to pan Garau na ostatnim albumie swojego fantasy power metalowego projektu tę neoklasycystyczność doprowadza do perfekcji a gitarowo-klawiszowe "dialogi" zaspokoją nawet najbardziej wyrafinowane gusta
Dreamtale - jakiś czas przed premierą nowej płyty fińskiej ekipy odświeżałem sobie starszy o ponad dekadę Epsilon i trochę obawiałem się, że tamta magia gdzieś się ulotniła. Cóż mogę dziś powiedzieć. Aetherbound jest trochę nierówną płytą ale dla kilku momentów chwały (vide playlista) warto dać mu szansę
Battle Beast - sierpień był miesiącem, gdy wzięło mnie na battle-beastowe wspominki. Słuchałem więc z zamiłowaniem klasycznych płyt fińskiej ekipy a zwłaszcza Battle Beast i Bringer of Pain, nagranych odpowiednio z Nitte Valo i Noorą Louhimo na wokalu
Duszno - wydany na jesieni debiut warszawskiej grupy trafił na moją listę najlepszych płyt 2025 roku. W sierpniu zespół przygotował nam EPkę z premierowym materiałem, ponownie łącząc shoegaze'ową subtelność i zwiewność z pełnymi emocji lirykami
Burning Sun - Power to Survive światło dzienne ujrzał w drugiej połowie miesiąca ale w 10 dni potrafił wskoczyć do czołówki najczęściej słuchanych albumów. A przecież to tylko wierny klasykom gatunku melodyjny power metal. Tylko? "Synu nie bluzgaj"
Pattern-Seeking Animals - muzycy tworzący tę supergrupę mają coś na sumieniu - dzięki nim (ale też kilku innym, wymienionym dalej) grupom Muzyczna Kronika ponownie szeroko otworzyła się na progresywne granie i chłonie je wszystkimi kartkami. A panowie niech dalej piszą swoją własną historię złotymi zgłoskami tak skutecznie, jak na najnowszym albumie pt. Grimalkin
Zemetras - coś, co początkowo było dla mnie ciekawostką obecnie stało się jedną z ulubionych stoner/doomowych płyt ostatnich miesięcy. Polecam więc wszystkim ich slowacko-(a jakże!)-języczny debiut a jeśli moje rekomendacje Wam nie wystarczą, zerknijcie na najświeższą listę Doom Charts i "nie bądźcie niedowiarkami"
To była dziesiątka tych naj-naj. A co poza tym? Wspomniałem przed chwilą o moim powrocie do progresywnego rocka więc od razu powiem że wszystko zaczęło się od zespołu The Tirith, którego najnowszy album kręcił się u mnie kolejny miesiąc obok chociażby płyt Big Big Train (klasyczny już Folklore) czy Lalu (najnowszy A Mythmaker's Demise). Nie zapomniałem też o nieco cięższym progu spod znaku Black Sites. Poza tym moje muzyczne zamiłowania wahały się od dream-popowych Mleczy przez symfoniczno-metalową Xandrię (nowy album niestety na 3+) po atmosferyczny post-blackowy shoegaze jakim zaskoczyli mnie Brytyjczycy i Brytyjki z Cairiss. Do podsumowania rzutem na taśmę dostało się też szwedzkie Besvarjelsen za sprawą wydanego w zeszły piątek albumu Till Glömskan ad Oblivionem, o którym poczytacie u mnie jeszcze nie raz, bo piękne to jest granie (zerknęliście już na nowe Doom Chartsy?).
Tak, podsumowanie sierpnia już prawie skończone. Przed nami wrzesień i czuję, że z niektórymi artystami spotkamy się za miesiąc przy okazji kolejnego miesięcznego topu. Teraz jednak oddaję głos Wam, drodzy czytelnicy, ciekawy z jaką muzyką przetrwaliście ostatnie wakacyjne tygodnie. A plejka jak zwykle na swoim miejscu:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz