piątek, 30 października 2026

Październik 2026 - Podsumowanie Miesiąca

 



Jak pewnie zauważyliście w mijającym miesiącu nowości płytowe pojawiały się jak grzyby po deszczu - każdy piątek niósł ze sobą co najmniej cztery albumy, których absolutnie nie mogłem przegapić. Jak więc poradziłem sobie z tym kłopotem obfitości? O tym opowiem już za chwilę.

Dzisiejsza opowieść, jak co miesiąc będzie miała jasną i uporządkowaną strukturę. Tak więc na początek krótka charakteryzacja najczęściej słuchanych przeze mnie w październiku płyt:

Frozen Crown - The Legend of the Six Kings - nie byłem wielkim entuzjastą wydanej dwa lata temu War Hearts ale liczyłem że tym razem włoscy power metalowcy sprawią się lepiej. I tak też się stało a "Legenda o sześciu królach" na wszystkich możliwych polach - agresji, dynamiki, melodyjności niedobory poprzedniczki rekompensuje z nawiązką.

Closterkeller - reCyan - czy re-recordingi powinny być zaliczane do albumów miesiąca? Myślę, że gdy chodzi o arcydzieło polskiego rocka gotyckiego, nagrane przez dojrzalszych o te naście i więcej lat ale nadal pełnych młodzieńczej energii muzyków, taka decyzja broni się sama 

Metalite - Discovery - wbrew tytułowi zespół nie odkrywa tutaj Ameryki, próżno szukać wielkich rewolucji w brzmieniu ale ten swój elektroniczno power metalowy styl po raz kolejny dopieszcza, serwując co najmniej kilka energii elektrycznych, melodyjnych bangerów 

Bobbie Dazzle - Star Power - dwa lata temu Sian zamieniła stoner/doomową Alunah na psychodeliczno-glamowo-art-rockową torpedę znaną pod nazwą Bobbie Dazzle. Debiut miała świetny a tegoroczna kontynuacja, może już nie tak zaskakująca trzyma jednak nadal wysoki poziom 

Bogusław Balcerak's Crylord - Birds of Steel - już po raz kolejny Bogusław udowadnia, że aktualnie należy do czołówki europejskich gitarzystów power metalowych. Jego neoklasycystyczne popisy wsparte głosem Marka Boalsa przez długi czas nie chcą wyjść z głowy 

Gloryhammer - Space 1993: Wrath of kor-virliath - dobry żart bawi tylko raz a ekipie kapitana Bowesa (choć tu w zgoła innym przebraniu) udaje się bawić (żartem ale i wpadającą w ucho muzyką) już piąty raz z rzędu 

Woliera - Bagienny Stan -  są płyty, które atakują nas znienacka i na długo czas opanowują nasze umysły. Debiut tej rodzinnej melodeath/doomowej kapeli to najlepszy przykład 

Age of Distraction - Life is Pain - tegoroczne płyty co rusz bardziej poszerzały ramy gatunkowe crossover proga ale ten konkretny album, ocierający się miejscami o rap, elektronikę czy dreampop już całkowicie poleciał po bandzie. Efekt? Niesamowity!

Confusion Field - Resilience Remains - kolejna w tym miesiącu progresywna perełka. Jednoosobowy projekt fińskiego artysty to muzyka, w której czuć zarówno północny chłód jak i inspiracje wyspiarskim neo-progiem

Shedfromthebody - We Fly into Windows - doomgaze jako gatunek ma to do siebie że jego największe wady są też zaletami. Jest niszowy i niezbyt ściśle określony ale to właśnie sprawia, że każdy z grających go artystów robi to nieco inaczej a odkrywanie kolejnych perełek można uznać za objaw uzależnienia. Suvi Savikko odkryłem na początku zeszłego roku a od tego czasu moje sympatię do niej rosną z każdym kolejnym wydawnictwem

Fvneral Fvkk - Indecent Idols - najbardziej wyczekiwana płyta tego miesiąca musiała znaleźć się w tym zestawieniu. Niemieccy epic doom metalowi kapłani dowieźli niezwykły materiał i na pewno kolejne tygodnie będą należeć do nich.

Smoulder - Witch Wife In An Alien World - amerykański power lubi mariaże z epic doom metalem a gdy na wokalu słychać mocny kobiecy głos to biorę taką płytę w ciemno. Trzeci longplay kanadyjskiej grupy może nie dorównuje debiutowi ale energią i dynamiką dominuje na pewno nad nieco płaską dwójką

The Ocean - Solaris - lubię koncept albumy a tak się składa, że wśród najczęściej słuchanych przeze mnie gatunków nie są one rzadkością. Niemiecka post/prog-metalowa grupa ma ich na swoim koncie mnóstwo a najnowszy, oparty o film Tarkowskiego (będący swobodną ekranizacją prozy Lema) to chyba najbardziej skomplikowany i intensywny z nich

Temperance - Arcani - i tu też mamy concept album, tym razem w nurcie symfoniczno-powerowym. Muzyczna interpretacja tarota to temat może nie nowy ale włoski zespół potrafił za jej sprawą pokazać że muzyka jest jak przepowiadanie przyszłości - możliwości interpretacji i artystycznej ekspresji jest wiele i nieraz nawet niewielki szczegół potrafi wiele zmienić 

zachwyt - Chaciałbym Być Jak Wojtek Nowak - czy to zasługa lokalnego patriotyzmu, że piszę tu o najnowszym wydawnictwie oświęcimskiej (a więc małopolskiej) grupy czy może urzekającej, eterycznej i pełnej emocji muzyki? Zgadnijcie ;)

Świetnych albumów z jakimi spędzałem czas jest zresztą więcej. Dość wymienić dominujące w poprzednich miesiącach arcydzieła stoner/dooma (Green Lung - Necropolitan), power metalu (Fallen Sanctuary - The Gathering of Dreams) czy rocka progresywnego (Castle Mountain Moon - A Layman's Guide to Unobtainium). Przez moją muzyczną bibliotekę przewinęły się również dyskografie kilku zasłużonych dla gitarowego grania zespołów. Wśród nich szczególnie wyróżnić chciałbym szykujące się do wydania nowego krążka (pierwszy singiel ukazał się kilka dni temu) melodic metalowe Dynazty i legendę rocka neo-progresywnego w postaci brytyjskiego IQ. Cieszę się, że mogłem w końcu znaleźć czas na lepsze zapoznanie się z ich jedenastym krążkiem - Dark Matter z 2004 roku. Znajdująca się na nim You Never Will dosłownie uwiodła mnie swoją refleksyjną i nostalgiczną atmosferą. 

Dobrze, to byli moi faworyci. Teraz Wasza kolej. Zapraszam do odsłuchu playlisty i podzielenia się swoimi podsumowaniami i rekomendacjami. Trzymajcie się!


Playlista: Październik 2026

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze