piątek, 27 lutego 2026

Luty 2026 - Podsumowanie Miesiąca

 




Jutro kończy się miesiąc ale ilość planów jakie mam na sobotę czy niedzielę może trochę wikłać mi pracę nad podsumowaniem miesiąca. Pozwólcie więc, że trochę awansem przedstawię Wam najczęściej słuchanych w tym okresie wykonawców, wraz z krótkim komentarzem, za co ich aż tak polubiłem.

Vandor - za szybki, melodyjny, epicki ale nie nadmiernie cukierkowy power metal w stylu starej, dobrej, europejskiej szkoły. 

Big Big Train - za kolejną porcję muzyki subtelnej i refleksyjnej, mającej coś do przekazania i zaprezentowania swoimi dźwiękami i układającymi się w jeden, dotyczący roli artysty koncept

Zaułek - za jednocześnie chłodny i pełen pasji, subtelny i ironiczny, baśniowy i "miejski" rock alternatywny z nutą shoegaze'u, cold wave'a i elektroniki

Nightstalker - za "najnowszą płytę Black Sabbath" bo trudno uwolnić się od wrażenia, że panowie wzorce czerpane od mistrzów wzięli głęboko do serca i twórczo rozwinęli

Greyhawk - za pokazanie, że nawet obracając się w ramach tradycyjnego heavy/us powera można stworzyć muzykę, w która nie tyle jest zakorzeniona w przeszłości, co tę przeszłość ackeptuje i odpowiednio modernizuje by zadowolić współczesnego słuchacza

Abraham-Baker-Lyndon - za nostalgiczny, "piosenkowy" neo-prog typowy dla lat 90-ych - wszak wydana niedawno Where Do We Go From Here nagrana została już kilkanaście lat temu i dzięki polskiej OSKAR Records ujrzała światło dzienne

Wazzara - za eteryczną atmosferę i nastrój tajemniczości jaki udało się wykreować dzięki post-black metalowej/blackgaze'owej estetyce na kolejnej, ciekawej płycie szwajcarskiego zespołu

Shoo Bee Doom - za heavy metalowy dancing jaki fundują nam swoją zapatrzoną w tradycję swingu debiutancką płytą

Aeon Gods - za to, że na swojej drugiej płycie miłośnicy starożytnej mitologii z Niemiec nie tylko powtarzają schematy, które zagrały na "jedynce" ale i potrafią je twórczo rozwinąć

Sundecay - za potężny, przygniatający i epicki doom metal, który przetacza się po słuchaczu niczym walec, rozbija emocjonalnie na kawałki ale po wszystkim człowiek wychodzi scalony i z poczuciem niezwykłego katharsis

Ten - za całokształt twórczości tego bardzo interesującego hard-rockowego zespołu, a w szczególności za klasykę gatunku w postaci debiutu, szczerego, łatwo wpadającego w ucho i sygnalizującego już pomału, w jakim kierunku pójdzie twórczość Gary'ego i ekipy

Resoraki  - za Oceany, nowy album, na którym rock alternatywny bardzo dobrze przenika się z progresją, za sześć ciekawych utworów ale przede wszystkim za Osiem minut po wybuchu słońca - epicką kompozycję, która swym spokojnym ale nieubłaganym zwiastowaniem apokalipsy powala z nóg

Wymieniona dwunastka, to oczywiście tylko ci najbardziej wyróżniający się. Nie mogę nie wspomnieć też o moich thrash metalowych idolach czyli Overkill. Dużo emocji dał mi też odsłuch nowego albumu slow-core'owego Great Ooze czy EP-ki prog-rockowo-metalowego Spherical trochę może zawiodło za to symfoniczno metalowe Edenbridge (choć i tu trafiła się perełka). Jak zawsze sporo było u mnie powera, tak tego najbardziej znanego i klasycznego (Theater of Salvation Edguya), nowoczesnego choć o bardzo klasycznym rodowodzie (dosłownie) w postaci Induction czy naładowanego dudami i szkockim duchem, choć tworzenego w Argentynie przez zespół Skiltron.

Luty był to naprawdę fajny muzycznie czas i jeśli chcecie raz jeszcze przeżyć ze mną te wszystkie emocje, zostawiam Wam playlistę z trzydziestką najczęściej słuchanych utworów. Mam nadzieję, że Wam się spodobają. Czekam też na Wasze podsumowania, komentarze czy last-fm-owe kolaże.

Playlista: Luty 2026

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze