Z okazji rozpoczęcia 23-ch Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, rozgrywających się na boiskach Meksyku, Kanady i Stanów Zjednoczonych postanowiłem wrócić częściowo do formatu Muzycznej Mapy Świata i przygotować przegląd zespołów z kraju, który z tej całej trójki darzę największą sympatią. Chodzi oczywiści o, nawiązując do Arkadego Fiedlera, pachnącą żywicą Kanadę. Jest to kraj wiadomo, z kolonialną przeszłością, należący do Brytyjskiej Wspólnoty Narodów lecz w tym wszystkim nowoczesny i progresywny (przynajmniej w ostatnich kilku dziesięcioleciach). Co ciekawe, jest to w ogóle drugie, po Rosji największe państwo świata, choć jego gęstość zaludnienia, szczególnie w terytoriach subpolarnych nie zwala z nóg. Liczbą ludności nieznacznie tylko przewyższa Polskę (41,9mln vs 36,5mln), dla nas jednak liczy się to, że wśród tych kilkudziesięciu milionów trafiają się miłośnicy gitarowego grania i to o nich, i dla nich, jest ten wpis. Wybrałem do niego 13 (z drobnym wyjątkiem) wykonawców, których albo uwielbiam albo po prostu uważam za intrygujące i warte "przekazania dalej". A czemu 13? To takie nawiązanie do podziału administracyjnego Kanady, który wyróżnia 10 pół-autonomicznych prowincji i 3 zarządzane przez rząd federalny terytoria. Podobnie jak w przypadku Muzycznej Mapy Krakowa, nie miałem ambicji przygotowywać po 1 przedstawicielu każdej z nich, większość mieszkańców (i zespołów) skupia się bowiem na południu, przy granicy z USA.
Moxy - jeden z głównych przedstawicieli kanadyjskiego hard rocka lat 70-ych, zaliczany nieraz do grona kapel proto-metalowych. Do Muzycznej Kronik trafił za sprawą artykułów Zbyszka z Muzyczny Zawrót Głowy, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam
Rush - legendarne prog-rockowe trio, aktywne od końca lat 60-ych, stale rozwijające swoje brzmienie. Niedawno wrócili do aktywności koncertowej, czy będzie też nowy krążek? Póki co takie pogłoski nie krążą
This Love is Drone - bardzo ciekawy zespół, grający bardzo mocno nasycony syntezatorami stoner/doom. Ich pierwsze dokonania w całości były instrumentalne, ostatnio pojawia się coraz więcej stonerowego, przesterowanego wokalu i brzmi to naprawdę obiecująco
Dagger - hair metal najczęściej kojarzy nam się z Sunset Strip i klubami słonecznej Kalifornii. Mniej osób zna kanadyjską scenę, która wydała na świat niejedną ciekawą (i czasem nawet bardziej autentyczną) kapelę. W dzisiejszym artykule będzie ich kilka a Dagger choć najmniej z nich znany zdecydowanie ma wiele do zaoferowania miłośnikom gatunku
Smoulder - kanadyjski choć aktualnie rezydujący w Finlandii zespół jest obecnie jednym z najbardziej znanych reprezentantów swojego kraju w kategorii epic doom metal. Duża w tym zasługa charyzmatycznego wokalu Sarah Ann Kitteringham i "us-powerowej" dynamiki
Viathyn/Panthalassan - swego czasu Viathyn był u mnie jednym z najciekawszych zespołów prog power metalowych. Długie kompozycje, nieszablonowe rozwiązania melodyjne i folkowe wstawki sprawiły, że obcowanie z płytą Cynosure, te dobrych kilkanaście lat temu, było naprawdę wartościowym czasem. Niestety czekanie na jej następczynię przeciągało się ale finalnie, choć już pod inną nazwą i jako one-man project Jacoba Wrighta, dostaliśmy jeszcze ciekawszą, bardziej rozbudowaną i tym mocniej oddziałującą na zmysły muzykę
Voivod - od agresywnego thrashu po elektroniczne, space metalowe pasaże - muzyczne odyseje zespołu z Quebecu udowadniają, że w metalu progresywnym już nie tylko sky a space is the limit
Annihilator - muzyczny kameleon, okresami pełnoprawny zespół, czasem jednoosobowy projekt Jeffa Watersa, raz soczyście thrashowy, innym razem radio-friendly rockowy czy industrialnie/groove'owy. W każdej z tych odsłon ciekawy i bezpośredni a o to w metalu chyba chodzi
Blood Ceremony - na pograniczu tradycyjnego doom metalu i ciężkiej psychodelii lat 70-ych istnieje niezwykła muzyczna nisza. Jednym z zasiedlających ją zespołów jest ta kanadyjska grupa, która łącząc demoniczny, kobiecy wokal z równie złowieszczym fletem i pogańskimi inspiracjami potrafi wyekstrahować z nich kwintesencję occult rocka
Harem Scarem - jeden z niewielu zespołów powstałych na fali zachłyśnięcia się przebojowym i (nie bójmy się tego powiedzieć) komercyjnym hair metalem z Zachodniego Wybrzeża, który do dziś jest aktywny i może poszczycić się regularnie wydawanymi płytami dobrze przyjętymi zarówno przez publiczność jak i krytyków
Huis - zespół założony jako side-project w 2009 roku przez Michele St Pere'a z Mystery przez lata działalności i 4 niezwykle albumy stał się pełnoprawnym partnerem i dopełnieniem starszej i bardziej utytułowanej formacji
Lee Aaron - niegdyś Metal Queen, dziś nadal wiedząca jak grać dobrego, melodyjnego rocka. Kanadyjska wokalistka zarówno w zmysłowej stylistyce hair metalu jak i dojrzalszej, blues rockowej odsłonie pociąga muzycznym wdziękiem jak nikt
Mystery - jeden z moich ulubionych prog-rockowych zespołów, który dzięki neoprogowej melodyce i misternej, art-rockowej konstrukcji utworów udowadnia że w tym gatunku można znaleźć złoty środek między formą a treścią
Mam nadzieję, że taki przekrój przez rockowo-metalową mapę Kanady zaciekawi Was i zainspiruje do zgłębiania tematu. Pamiętajcie, że choć mniej znana od południowego sąsiada, kraina klonowego liścia potrafi zaskoczyć. Nie tylko zresztą muzyką ;) Na playliście znajdziecie po trzy najbardziej znane lub najbardziej przeze mnie lubiane utwory każdego z wykonawców. Piszcie, który z nich najbardziej Wam się spodoba i oczywiście dzielcie własnymi kanadyjskimi odkryciami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz