piątek, 21 sierpnia 2026

Mój Top 30 Ulubionych Włoskich Zespołów Power Metalowych


Jak zapewne zauważyliście, nie jest to pierwszy artykuł z serii Top 30 Zespołów. Poprzednie były jednak poświęcone gatunkom, które nie grają raczej w mojej bibliotece pierwszych skrzypiec. Gdybym na przykład spróbował przygotować wpis na temat ulubionych zespołów doom, hair czy power metalowych dość szybko uzbierałbym nie top 30 a 40, 50, 100 i więcej. Kiedy tak jednak przygotowywałem się do krótkiego wypadu nad jezioro Como we Włoszech przyszedł mi do głowy lepszy pomysł. Przygotuję ranking ulubionych włoskich wykonawców power metalowych! Jest ich i tak sporo a sieci powiązań między nimi nieraz tak pogmatwane jak ścieżki fabularne w obecnym MCU. Dość powiedzieć, że w dzisiejszym zestawieniu niejeden wokalista, gitarzysta czy klawiszowiec pojawia się na płytach kilku różnych bandów. A wszystko zaczęło się na początku lat 90-ych od prog-powerowych Labyrinth i Athena ale włoską scenę powera na zawsze odmienił i ukierunkował debiut Rhapsody. Legendarny Tales a po nim Symphony of Enchanted Lands były odrodzeniem gatunku na tle całego kontynentu a zarazem wprowadziły do niego wiele elementów symfonicznych, neoklasycystycznych, ludowych i filmowych. Inspiracje fantastyką również zostały doprowadzone do niespotykanych dotąd rozmiarów. Kilku płytowe sagi fantasy z konkretnymi bohaterami, historie osadzone w całkowicie wymyślonych przez muzyków światach. Przełom lat 90-ych i 2000-ych obfitował w wysyp takich fantasy-powerowych składów. Z czasem scena się bardziej zróżnicowała ale nadal prym wiedzie symfoniczny epic power a zaraz za nim plasuje się jego progresywna odmiana. Pozostałe, bliższe folk, heavy, speed czy thrash metalowi warianty nie są aż tak popularne. Znamienny jest też większy niż w innych krajach udział kobiet w roli wokalisty a z zespołów tzw. (tfu!) female fronted dałoby się uzbierać całkiem odrębną listę. Przyjrzyjmy się jednak w końcu 'trzydziestce wspaniałych' i sami oceńmy, które warianty najbardziej przypadną Wam do gustu.

Zaczynamy więc od tych bardzo lubianych po te, bez których nie wyobrażam sobie muzycznego świata:

30. Holy Knights - jeden z mocno niedocenionych zespołów, bardzo przyjemny debiut w klimatach fantasy, potem dłuższą przerwa i powrót w bardziej progresywnym antruażu. Niestety od 2012 roku bez nowej muzyki od artystów z Sycylii

29. Highlord - trochę podobnie jak powyżej, stopniowa ewolucja od symfonicznego powera do mroczniejszego, progresywnego grania. W przeciwieństwie do Sycylijczyków zespół regularnie wydaje nowe płyty, choć ja osobiście najbliższy związek czuję z debiutem 

28. Kalidia - swego czasu było głośno o tej kapeli - supportujesz Rhapsody, nagrywasz dwa bardzo dobre albumy, wydajesz piosenkę o Arthasie i Lodowym Tronie ale nagle kończysz karierę. Na szczęście na gruzach Kalidii powstał niejeden równie ciekawy projekt 

27. Nocturna - dwie obdarzone szeroką skalą głosu wokalistki, dużo symfonicznych elementów - dla miłośników takiego grania fajna opcja jeśli szukacie czegoś nowego

26. Drakkar - surowy heavy/speed/power wierny zasadom niemieckiej szkoły - dobra odskocznia od neoklasycystycznych aranżacji 

25. Tezza F - jednoosobowy projekt Filippo Tezzy, w którym odpowiada za wokal i wszystkie instrumenty. Z jednej strony mocny worship powerowej klasyki, z drugiej wiele naprawdę świetnych, bombastycznych galopad w portfolio

24. 4th Dimension - dekadę temu jedna z nadziei nowej fali włoskiego powera, subtelny wokal, przestrzenne brzmienie i dwa obiecujące albumy po których nastała dłuuuga cisza

23. Wind Rose - folk/powerowe krasnoludy z Pizy udowadniają, że czasem kluczem do sukcesu jest znalezienie własnej niszy i odpowiednie ugoszczenie się w niej

22. Athena - pierwszy (obok Labyrinth) zespół Fabio Lione, pełen młodej energii i ciekawych pomysłów - co ważne, jako Athena XIX reaktywowany w starym składzie wydał rok temu powrotny, całkiem udany krążek 

21. Marco Garau's Magic Opera - projekt znanego klawiszowca Marco Garau, poznamy przeze mnie niestety przy okazji ich finalnego albumu. A szkoda bo patrząc na kunsztowną pracę gitar i klawiszy jest to neoklasycystyczny power przez duże "N"

20. Ancient Bards - jeden z symfoniczno-powerowych zespołów snujących na płytach opowieść o wymyślonym przez siebie świecie fantasy i losach zamieszkujących go bohaterów. Wyróżnia go szczególnie charakterystyczny wokal Sary Squadrani i kinowa atmosfera, której pozazdrościć im może sam Luca Turilli

19. Alterium - grupa założona przez utalentowaną wokalistkę, cosplayerkę i lekarkę weterynarii Nicolettę Rossellini po rozwiązaniu Kalidii. Co my tu mamy - dynamikę, melodię, teksty inspirowane WoWem i... jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat w tym gatunku. Nic tylko słuchać i czekać na więcej

18. Cristiano Filippini's Flames of Heaven - jedno z moich najważniejszych odkryć zeszłego roku za sprawą Symphony of the Universe, drugiej płyty w ich dorobku, tym bliższej menu sercu że inspirowanej moim ulubionym anime. Jakim? Zgaduj, zgadula...

17. Arcane Tales - muzyczny projekt Luigiego Sorrano, będący niejako jego własną wizją rozwoju Rhapsody po zakończeniu pierwszej Sagi. Wizją autorską choć oddającą hołd klasyce i raczej rozwijającą te inspiracje na swój ciekawy sposób bez epigonicznego ślepego naśladownictwa 

16. Vexillum - folkowo-powerowa, sympatyczna ekipa mająca w sobie dużo pozytywnej energii w stylu Freedom Call ale nie unikająca też poważniejszych tematów 

15. Skeletoon - dowodzona przez Toniego Foolera ekipa znana z zawrotnych temp, klawiszowo-gitarowych pojedynków a przede wszystkim gościnnych występów uznanych gwiazd lokalnej sceny metalowej

14. DGM - jedna z najbardziej znanych włoskich grup progresywno-metalowych, balansująca między klasycznym prog-powerem w stylu Symphony X a, zwlaszcza na ostatniej płycie progresywnym rockiem w stylu retro

13. Nanowar of Steel - power metal z przymrużeniem oka, co ważne śmieszący za każdym razem tak samo choć w nieco inny sposób. I za tę kreatywność i ciągle wymykanie się z pułapki powtarzalności należy się panom najwyższe uznanie

12. Vision Divine - zespół założony przez Olafa Thorsena i Fabio Lione pod koniec lat 90-ych. Mimo licznych zmian personalnych, licznych odejść i powrotów wokalistów do składu, grupa jest nadal aktywna i dzielnie trzyma się swojego progresywno-melodyjnego powera

11. Luca Turilli (band) - side-project gitarzysty i jednego z liderów Rhapsody, początkowo stylistycznie mu bliski ale z czasem coraz bardziej ulatujący w kosmiczno-mistyczne rejony. Po podziale Rhapsody na dwa osobne bandy i powstaniu LT's Rhapsody stracił rację bytu a szkoda, bo zapowiadany był czwarty album, mocno inspirowany Keepersami i z czołową rolą Olafa Hayera, mocno niedocenianego wokalisty 

10. Elettra Storm - Crystal i Francis swoje muzyczne pasje dzielą między alternatywno-industrialne ReX i tą właśnie symfoniczno-powerową grupę, która w 2024 roku szturmem wdarła się do czołówki włoskiej sceny a rok temu jeszcze w niej umocniła 

9. Luca Turilli's Rhapsody - jedna z dwóch odsłon legendarnego zespołu po sławnym/niesławnym friendly splicie z 2011 roku. Paradoksalnie pod wodzą gitarzysty była bardziej klawiszowa i elektroniczna ale już na drugiej płycie wypracowała swój własny, cinematic metalowy styl. Niestety, na dwóch płytach się skończyło...

8. White Skull - szorstka i agresywna odsłona włoskiego powera z mocnym kobiecym wokalem Federici Boni (choć płyty z Gusem Gabarro czy Elisą de Palma też warte uwagi). Tekstowo często poruszają tematy historyczne z naciskiem na sylwetki silnych i bohaterskich kobiet

7. Derdian - zaczynając, jak wiele włoskich kapel, pod silnym wpływem Rhapsody ekipa Enrico Pistolese potrafiła się z czasem usamodzielnić i paradoksalnie, najlepsze albumy nagrała gdy odeszła na chwilę od swej czteroczęściowej sagi pt New Era i nagrała zróżnicowane i bardziej emocjonalne Limbo z niesamowitym Hymn of Liberty na czele

6. Temperance - najważniejszy i najbardziej znany projekt Marco Pastorino, którego znacie już z wielu artykułów na mojej stronie. W różnych konstelacjach, z różnymi muzykami Temperance już od kilkunastu lat raczy nas dopracowanymi, interesującymi symfoniczno-powerowymi albumami, wśród których znajdziemy też tzw concept albumu (choćby nadchodzący wielkimi krokami Arcani)

5. Kaledon - kolejny zespół, który wzorem Rhapsody na swych albumach snuje opowieści o wymyślonym przez siebie świecie fantasy. Na koncie mają już 7 głównych rozdziałów i trzy, że tak powiem, spin-offy. Niektórzy zarzucają im wtórność, ja jednak cenię sobie autentyczność, miłość do muzyki i fantastyki a przede wszystkim jest coś w ich muzyce, co sprawia, że po raz n-ty potrafię słuchać New Kingdom z powagą i uniesieniem, mimo że gdzieś z tyłu głowy rezonuje mi słynne przed laty misheard lyrics video (z którego zespół sam kiedyś zakpił na jednym z koncertów celowo zmieniając tekst na ten z filmiku)

4. Frozen Crown - rozpędzona maszyna do tworzenia dynamicznych, ostrych jak brzytwa powerowych numerów. Pod wodzą niezwykłej wokalistki Giady Jade Etro i znanego z różnych innych projektów kompozytora i gitarzysty Federico Mondelli grupa w zawrotnym tempie wypracowała sobie mocną pozycję tak na europejskiej scenie power metalowej jak i moim metalowym serduchu

3. Trick or Treat - założony w 2002 roku w Modenie jako cover band Helloween zespół dość szybko przeszedł do własnej twórczości, która liczy już sobie osiem studyjnych albumów. Szybka i melodyjna muzyka, inspirowana serialami animowanymi, grami wideo i innymi symbolami popkultury - power metal dla geeków? Jak najbardziej a to dopiero początek zalet. 

2. Elvenking - kapela, która znalazła się już w moim top 30 folk metalowych wykonawców. Nic dziwnego, bo ich brzmienie łączy w sobie wiele inspiracji - od muzyki ludowej przez power i melodic metal po cięższe momenty znane głównie z albumu The Scythe (określanego nieco mianem powercore). Moja znajomość z zespołem trwa już ponad 15 lat a jej najważniejszym punktem był koncert, jaki dali w 2012 roku w Krakowie dokładnie w moje urodziny. A supportowali wówczas:

1. Rhapsody (of Fire) - innej opcji nie ma, zespół który na zawsze zmienił moje postrzeganie muzyki, pokazał mi wielki świat metalu a jako miłośnikowi literatury fantasy pokazał jak umiejętnie łączyć tę pasję z muzyką. I chociaż to już nie jest ten sam zespół, co w 2007 roku to jestem z nim nadal, na dobre i na źle a każdy kolejny album może liczyć a moją przychylność. Tak, mój drodzy. Gdyby nie epic symphonic film score metal jak opisała ich lata temu Wikipedia, nie byłoby w ogóle Muzycznej Kroniki lub miałaby zdecydowanie inne, może gangsta-rapowe oblicze ;) 

To już jednak domena filozofów i specjalistów od alternatywnych rzeczywistości. Prawda jest taka, że dziś, pisząc do Was z deszczowej Varenny, znad filiżanki espresso zachęcam do odsłuchu playlisty zawierające ponad 50 power metalowych hitów od tych najbardziej jak i mniej znanych artystów. Dajcie też znać jakie są Wasze ulubione zespoły z Italii 🤘

Playlista: Top 30 Italian Power Metal Bands


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze