poniedziałek, 22 grudnia 2025

15.12-21.12.2025 - Podsumowanie Tygodnia

 


Cześć wszystkim. Coś mi mówi, że czas na podsumowanie właśnie minionego tygodnia. Jak zwykle w okresie okołoświątecznym premier nie było zbyt dużo, jednak garść nowości zdołała przebić się do pierwszej 30-tki. I to na nich skupię się dziś w szczególności.

Druga część serii Vampiric Visions, zatytułowana Living Death a nagrana przez pochodzący z Michigan duet (a w zasadzie tercet) Lady Luna and the Devil była chyba najczęściej słuchaną przeze mnie w tym czasie płytą. W premierowy weekend (12-14) z racji wyjadzu z familią nie miałem tyle czasu i przestrzeni by w pełni go docenić ale gdy na chwilę życie wróciło do normy, zanurzyłem się w te wciągające, ponure opowieści o wampirach, zjawach i "żywych trupach". Duży plus za tę okultystyczną otoczkę, która w połączeniu z mocno psychodelicznym doomem i "wodzący na pokuszenie" wokal Pani Luny tworzy naprawdę urzekające połączenie. Nie jest to ten rodzaj muzyki, która porywa z miejsca już przy pierwszym podejściu ale niczym dobra gotycka powieść, zaprasza coraz głębiej i głębiej aż z każdą przeczytaną stroną chce się jeszcze i jeszcze. 

Podobnie rzecz się miała tez z innym albumem wydanym 12 grudnia. Mowa o nowej płycie Jima Peterika nagranej w ramach projektu World Stage. Na River of Music - The Power of Duets mamy, jak sam tytuł wskazuje, wielu ciekawych, uznanych w świecie AOR i hard-rocka gości, z których jak już po raz n-ty, najbardziej cieszy mnie obecność Kevina Cronina, na co dzień frontmana REO Speedwagon. To ten artysta użyczył swego glosu w utworze Between Two Fires, jednym z dwóch najlepszych na liście. Tym drugim jest natomiast The Cadence of Things z udziałem Jasona Scheffa (zastąpił Petera Ceterę za mikrofonem grupy Chicago). Widzicie już chyba po nazwach przytoczonych kapel jakiej muzyki możemy spodziewać się na River of Music, której nurt jest żwawy, unosi statki ku bezpiecznym przystaniom ale na pewno nie gna na złamanie karku. 

Teraz słów kilka o najstarszej w zestawie nowości. Nowości, bo na łamach Muzycznej Kroniki pojawia się po raz pierwszy, a najstarszej bo debiut grupy The Tangerine Zoo światło dzienne ujrzał w 1968 roku. Jest to niewątpliwie gratka dla każdego muzycznego archeologa. Psychodeliczny rock w stylu znanym wówczas jako scena bostońska (bosstown sound). Organy Hammonda, trochę gitarowego fuzzu i swój własny, separujący od hippisowskiego mainstreamu styl sprawiły, że choć kariera grupy zakończyła się u zarania następnej dekady, to po latach została doceniona jako jeden z najlepszych przedstawicieli lokalnej sceny. Polecam ten eponimiczny krążek a zwłaszcza Nature's Child będący kwintesencją brzmienia zespołu zamkniętą w niespełna 4 minutach czystej psychodelii.

Po najstarszej, czas na najmłodszą nowość. Wchodzimy w rejony metalu ekstremalnego, bo twórczość Chaos Over Cosmos, międzynarodowego projektu, za którym stoi Polak, Rafał Bowman to bardzo intensywny, progresywny metal łamany przez metalcore czy nawet techniczny death. 15 grudnia ukazał się ich nowy album, The Hypercosmic Paradox, jeszcze bardziej naładowany dźwiękami, można zaryzykować określenie, w***y w kosmos. Polecam słuchać na pełny regulator.

Singlem tygodnia zostaje natomiast Pandora, nagrana przez reprezentującą powiat oświęcimski grupę Zaułek. Muzycznie mamy tu trochę punk rockowej dynamiki i shoegaze'owej atmosfery podlanej elektronicznymi wstawkami. W warstwie tekstowej zaś dość gorzkie, autoironiczne spojrzenie na słynny mit z perspektywy głównej zainteresowanej. Do mnie to połączenie przemówiło bardzo mocno, sprawiając

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy takich około-metalcore'owych nutach. Jeśli ktoś myślał, że moja przygoda z We Kill Cowboys to tylko mały skok w bok od dobrze znanych gatunków, był w błędzie. Dobrze mi się słucha tej południowoafrykańskiej kapeli a do Cherry Lips dołączył też kolejny regularnie odtwarzany numer, krótki i treściwy Burn the Witch.

Drugi tydzień z rzędu należał u mnie do Teda Poley'a. Ostatnio wspominałem Wam o powrotnym albumie Danger Danger, jednego z bardziej znanych zespołów hair-metalowych. Dziś, prócz dwóch utworów z rzeczonego albumu (Revolve, wyd. 2009r) na playlistę trafił też jeden utwór projektu Tokyo Motor Fist, w który Ted łączy siły ze znanym z Trixter Steve'm Brownem. Pod tym szyldem nagrali dwie płyty, z czego właśnie do liczącego już 8 lat debiutu wracam najczęściej, m.in. dzięki takim hard rockowym petardom jak Put Me To Shame.

Tydzień upłynął mi też w oczekiwaniu na zaplanowany na sobotę koncert Czarnego Bzu w Krakowie. Niestety wydarzenie przełożono na styczeń ale każdu powód jest dobry by posłuchać ponownie tak udanej płyty jak W Blasku Księżyca.

Zakończyłem też moją podróż przez dyskografię czeskiej legendy gotyckiego rocka, słuchając moich ulubionych utworów z repertuaru XIII. Stoleti. Wśród nich znalazły się nieśmiertelna Elizabeth, niezwykle ważny dla muzyków ale też i dla mnie Muj bratre muj oraz absolutne pokoncertowe odkrycie w postaci epickiego Posledni letadlo do Buenos Aires z płyty Vendetta.

Poza tym cóż, z dobrze Wam już znanej muzyki po trochę z każdego z mych ulubionych gatunków. W power metalu króluje nadal szwedzki Bloodbound ze swym poświęconym wiekom średnim Field of Swords, włoski Draconicon wplatający do symphonicznego powera trochę mroczniejszych nut i mieszające na swym najnowszym albumie heavy/power ze speed/thrashem Rage. W kategorii progresywny rock muzyczna interpretacja Alicji w Krainie Czarów od tRKproject, feerie dźwięków autorstwa Moron Police i oscylujące między rockiem, metalem a post-hc ale nadal mocno progresywny Humming Whale. Na koniec zaś po jednej nutce dla miłośników AOR-a (czyli Cassidy Paris) i ciężki, szorstki psychodeliczny kamieniarz włoskiego Black Capricorn.

Jak widać, nie musi być nawałnicy premier by uznać tydzień za udany. Ja bawiłem się dobrze a jak Wy? Zapraszam do dyskusji i zapoznania z playlistą zawierającą jak zwykle 30 najczęściej słuchanych przeze mnie w tym tygodniu utworów.

Playlista: 21.12.2025

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze