NAJCZĘŚCIEJ SŁUCHANY UTWÓR
Rage 4 lata temu wydał świetny, jeden z najlepszych w karierze album - Resurrection Day. Mieli wtedy naprawdę dobry okres, wszak poprzednik Wings of Rage też był niczego sobie. Na kolejną płytę trzeba było poczekać nieco dłużej i przyznam się, że choć zróżnicowane i obszerne Afterlifelines nie potrafiło mnie zaciekawić na dłużej. Gdy w tym roku pojawiły się pogłoski o kolejnej płycie byłem sceptyczny, nie lepiej poczekać i podrasować materiał? Pierwszy singiel był poprawny i zacząłem utwierdzać się w swoich obawach aż przyszedł singiel nr 2 - Innovation. Cóż, siekło mnie straszliwie. Mogłem go słuchać na okrągło a gdy A New World Rising ujrzał światło dzienne nie dołączyłem do grona malkontentów, tylko doświadczałem tego ciężkiego i brutalnego wydawnictwa z prawdziwą radością. Dziś, gdy już ochłonąłem widzę, że krążek ma też swoje niedociągnięcia ale dla samego Innovation warto puścić go sobie niejeden raz.
NAJLEPSZE ALBUMY KWARTAŁU
Tych krążków jest mnóstwo. Naprawdę. Przygotowując ten artykuł miałem wrażenie, że jeśli zrobię jakiś dokładniejszy przesiew to zawsze zostanie co najmniej jeden album, którego pominięcie będzie bardzo krzywdzące.
Najwięcej jednak z tych najlepszych było w kategorii power metal. Nowy Bloodbound miażdżył swoim rycerskim impetem a Elettra Storm w bardzo melodyjnych, symfonicznych aranżach ukazywała całą magię ukrytą w głosie Crystal Emiliani. Na dokładkę dostaliśmy pompatyczny, naładowany testosteronem, superbohaterski Grailknights, mocną dawkę powera z Płw. Apenińskiego od Arcane Tales i Cristiano Filippini's Flames of Heaven i może nie tak blisko ideałowi jak poprzednik ale nadal zostawiający w tyle inne folk/powerowej formacje, najnowszy krążek hiszpańskiego Mago de Oz. Także wspomniany już powyżej krążek Rage zasługuje na uznanie, gdyż nie jest mimo wszystko jednak płytą jednego "przeboju" choć Innovation mocno wybija się ponad resztę.
Wśród płyt, na które czekałem z największą niecierpliwością było też kilkoro reprezentantów różnych odłamów doom metalu. Na pewno zaskoczył mnie wydany po kilku latach nowy krążek Novembers Doom, jak zwykle udanie łączący elementy melodyjne i doomowe z bardziej agresywnym, deathowym charakterem. Zdecydowanie jednak za serce najmocniej uchwyciło mnie Frayle, które przy Heretics & Lullabies w końcu idealnie wyważyła doomgaze'ową eteryczność z metalowym ciężarem. Prócz nich dobrze odnalazly się u mnie nowe propozycje weteranów z Paradise Lost czy duetu The Answer Lies in The Black Void. Miłośnicy bagiennych nut również mogli nacieszyć się solidnym wydawnictwem, za którym stoją czarodzieje z Bog Wizard.
Rzadko się też zdarza by różnorodne gatunki z rdzeniem -gaze w nazwie tak mocno wryły się w moją muzyczną duszę. Cóż zrobić gdy zarówno eteryczni metalowcy z Atronoid jak i warszawscy "w-buty-zagapieni" z duszno przygotowali płyty pełne emocji, refleksji i niezwykłego klimatu.
Są też gatunki, które w artykule reprezentuje tylko jeden artysta ale za to z takim albumem, że "o panie". W Blasku Księżyca miało trudne zadanie - powtórzyć sukces debiutu. Na szczęście Czarny Bez pokazał, że potrafi nie tylko utrzymać wszystkie charakterystyczne dla siebie elementy ale też dodać trochę nowych, przez co czas spędzony z ich muzyką mogę uznać za jeden z najbardziej przyjemnych i inspirujących.
Już się sporo rozpisałem ale nie mogę nie wspomnieć choćby o glam metalowym Shiraz Lane, legendzie thrashu z Bay Area czyli grupie Testament, black metalowych rodzimowiercach ze Stworza czy jednym z przodowników polskiego rocka progresywnego - Ryszardzie Kramaskkm i jego tRKprojekt. Każdy z nich wydał płytę mocno wybijająca się ponad przeciętność. Jednak to prog-metalowy Humming Whale swoim debiutem wzbił się jeszcze wyżej, stając wśród tych absolutnie naj naj ulubienczysz krążków ostatnich trzech miesięcy. Oby więcej takich debiutów.
NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIE
Było ich kilka. I związanych z sama muzyką jak i roszadami personalnymi. Z tych drugich mamy odejście Alissy White-Gluz z Arch Enemy, Fabio Lione z Angry i Noory Louhimo z Battle Beast. Jak na razie tylko tak ostatnia ma już ogłoszone zastępstwo a w przypadku dwóch pozostałych artystów fani snują dość, moim zdaniem, nieprawdopodobne scenariusze wiążące włoskiego wokalistę ze szwedzką (a jakże) legendą melodeathowego grania. Muzycznie miłym zaskoczeniem był na pewno nowy krążek Stworza, gdyż Wojsław ostatnio skupiał się jednak na innych projektach. U śmierci na komornem jednak w jakiś sposób połączyło w sobie i depresyjność Kresu, atmosferę Wędrującego Wiatru i słowiańskość opus magnum artysty. I chwała mu za to.
NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE
Nie chciałem tego pisać ale najnowsza płyta Amorphis, Borderlines za nic w świecie nie jest w stanie mnie porwać. Próbowałem wielokrotnie i nic, po prostu nic nie czuję. Czuć oczywiście, że warsztat jest dopracowany, kompozycje dobrze rozplanowane ale jakby brakło duszy. Jakby to była taka solidna rzemieślnicza robota ale bez iskry artyzmu, która tak ujmowała mnie przy okaJi Eclipse i Halo, nie mówiąc już o AM Universum.
NAJWIĘKSZE ODKRYCIA
W tej kategorii rzadko kiedy wymieniam równocześnie kilku artystów. Tym razem grono nowo odkrytych przeze mnie zespołów jest naprawdę spore. Wśród nich jest kilku debiutantów jak choćby prog-metalowy Humming Whale, którego Chasing Rabbits jest w ogóle jednym z najlepszych krążków tego roku w tym gatunku. Poza tym warto wspomnieć o debiucie (w końcu) shoegaze'owego duszno ale tę kapele znałem już w sumie od lutego. Do dalej, na pewno Astronoid wpadł do mojej biblioteki z impetem i na kilka tygodni zdominował playlisty swym "metalgaze'owym" brzmieniem, podobnie zresztą jak power metalowy Cristiano Filippini's Flames of Heaven.
OCZEKIWANA NA PRZYSZŁOŚĆ
Jesień dużo obiecywała i dała jeszcze więcej. Czy zimie uda się utrzymać ten trend? Mam nadzieję, że tak a oto krążki, na których premierę czekam z największą niecierpliwością:
zaułek - W lustrach anten - styczeń 2026
For My Pain... - Buried Blue - 09.01
Kreator - Krushers of the World - 16.01
Soen - Reliance - 16.01
Megadeth - Megadeth - 23.01
Big Big Train - Woodcut - 06.02
Aeon Gods - Reborn To Light - 20.02
Violet - Silhouettes (EP) - 27.02
Gladenfold - Soulbound - 27.02
Weedpecker - V - 27.02
Metal De Facto - Land Of The Rising Sun Part II - 06.03
Angus McSix - Angus McSix And The All-Seeing Astral Eye - 13.03
PODSUMOWANIE
Mam nadzieję, że wśród pojawiających się już powoli podsumowań roku (o Spotify Wrapped z końca listopada już nie mówiąc) znajdziecie chwilę czasu na lekturę artykułu poświęconemu nieco krótszemu, bo trzymiesięcznemu przedziałowi i również dodacie do niego coś od siebie. Własne kolaże, odkrycia, miłe zaskoczenia a nawet rozczarowania. Ja je skrupulatnie zanotuję w kajeciku i chętnie posłucham, jak tylko znajdę trochę więcej czasu. A teraz bywajcie kochani, do dojedzenia po świętach czeka jeszcze niejeden pyszny serniczek. A na Was oczywiście czeka też playlista:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz