Zgodnie ze złożoną już kilkukrotnie, czy to w poprzednich postach czy komentarzach na FB, obietnicą przynoszę Wam dziś artykuł i playlistę poświęconą jednemu z najbardziej cenionych aktualnie w świecie power metalu (i nie tylko) muzykowi. Pani i Panowie, przed Wami gitarzysta i wokalista, kompozytor i autor tekstów - Marco Pastorino.
Artysta urodził się 17 września 1988 roku w Acqui Terme, niewielkim miasteczku we włoskim Piemoncie. Dorastał w okresie wielkiego power metalowego boomu w Italii, za którym stały przede wszystkim Rhapsody of Fire i Labyrinth, choć do swych ulubionych artystów zalicza przede wszystkim Edguy, Dream Theater i Savatage. Jest to wyraźnie widoczne w jego karierze muzycznej, gdyż głównie sięga po stylistykę power i prog metalową.
Najbardziej znanym zespołem Marco, jego opus magnum jest na pewno Temperance, któremu przewodzi już trzynasty rok. Na koncie mają już siedem udanych i bardzo dobrze odebranych przez publiczność płyt. Pastorino, w zależności od albumu albo ogranicza się tylko do gry na gitarze (jak choćby na moim ulubionym Viridian) albo wspomaga też zespół wokalnie, co miało miejsce zarówno przed przyjściem Michele Guaiatolego jak i na ostatnim, wydanym przed dwoma laty Hermitage - Daruma Eyes Pt. 2, będącym swego rodzaju metalową operą. Na uwagę zasługuje też, że prócz typowo powerowego falsetu w jego repertuarze znajdziemy też bardziej agresywne formy ekspresji wokalnej.
Czytelnicy mojej strony jeszcze w pamięci na pewno mają, w co mocno wierzę, jedną z najlepszych płyt końcówki zeszłego roku. Mowa o Symphony of the Universe, drugim krążku projektu Cristiano Filippini's Flames of Heaven, będącym dla mnie jednym z symfoniczno-powerowych arcydzieł. Jeśli dobrze zinterpretowałem wywiad udzielony przez Cristiano jednemu z zagranicznych portali, autorem tekstów na tym inspirowanym anime i mangą Saint Seiya wydawnictwie jest właśnie Marco, za co ma u mnie kolejny duży plus. Zresztą, jego wokal słyszymy też na debiucie Flames of Heaven, do którego planuję wkrótce mocniej przysiąść.
W 2022 roku Pastorino połączył siły ze znanym z Serenity i Warkings Georgem Neuhauserem by nagrać z kolei power metalowy debiut roku. Mowa o projekcie Fallen Sanctuary i muzycznie dynamicznej i energetycznej a tekstowo podejmującej wiele trudnych tematów Terranova. Muzykom udało się tu odtworzyć magię towarzyszącą power metalowi w pierwszej dekadzie XXIw. Zresztą sama nazwa projektu zaczerpnięa z wydanej w 2008 roku płyty Serenity (mój pierwszy kontakt z zespołem) wiele już mówiła o ich inspiracjach. Co ważne, ptaszki śpiewają, że panowie pracują obecnie nad kontynuacją Terranovy. Czuję, że będzie na co czekać.
Sam Pastorino też dwa lata temu zasilił szeregi austriackiej kapeli i jego gitarę (a także miejscami wokal) możemy usłyszeć na płycie Nemesis AD, która jest co prawda bardziej kamelotowa niż Fallen Sanctuary ale broni się dopracowanymi i przyjemnymi dla ucha kompozycjami.
Inne power metalowe projekty i zespoły, w których słyszymy głos i/lub gitarę Marco to choćby melodic powerowy Wonders, gdzie łączy siły z niemniej utalentowanym i rozpoznawalnym muzykiem, grającym na klawiszach Bobem Katsionisem (m.in. Serious Black, Firewind, Revolution Renaissance), duety z Adrianne Cowan pod postacią Light&Shade czy nieistniejące już Bejelit.
Drugim obliczem Marco Pastorino, o którym pisałem na wstępie jest to progresywne i tu przede wszystkim trzeba wspomnieć o założonym przez niego rok przed Temperance i prowadzonym niemal równolegle Virtual Symmetry. Swego czasu zaciekawiła mnie ich eponimiczna płyta z 2022 roku ale z różnych przyczyn nie mogłem poświęcić jej odpowiednio dużo czasu. Może w końcu uda się to nadrobić?
Przez kilka lat Pastorino wsytępował też przez kilka lat w prog-powerowym Secret Sphere. Jedną z nagranych wspólnie z nim płyt (Archetype) dość często słuchałem w trakcie pomaturalnych,czteromiesięcznych wakacji mam więc do niej niemały sentyment.
Ciekawym projektem, z którym nasz dzisiejszy bohater był związany do 2011 roku był poruszający tematykę chrześcijańską prog-metalowy Timesword. Z tej współpracy została nam tylko jedna płyta, której niestety próżno szukać w streamingach ale na szczęście jest na bandcampie. Warto na niej zawiesić ucho, zwłaszcza dla wieńczącej dzieło prawie 20-minutowej suity.
Na koniec jeszcze krótka wzmianka o Even Flow, sardyńskiej grupie balansującej między progresywnym rockiem a metalem. Pastorino nagrał z nią w roli wokalisty dwa albumy i kilka EP-ek ale ich drogi artystyczne rozeszły się w zeszłym roku, a nawet i wcześniej, bo nowa wokalistka Emma wspierała zespół na koncertach już w drugiej połowie '24 roku.
Zaskoczeniem dla wszystkich może być natomiast informacje, że Marco przez kilka lat był też członkiem kapeli thrash metalowej. Mowa o The Ritual a wspólne granie zaowocowało ich jedyną płytą, wydaną w 2011 roku Beyond the Fragile Horizon.
Oczywiście każdy goszczący w tego typu artykule artysta ma za sobą też co najmniej kilka występów gościnnych. Nie inaczej Pastorino a wśród nich szczególnie bliski mojemu sercu jest udział w nagraniach trzeciej części metalowej opery Marius Danielsen Legend of Valley Doom. Wokal Marco słychać w dwóch utworach z czego jeden z nich, Mines of Eloroth to mój absolutnie ulubiony utwór z całej dyskografii projektu. Poza tym warto wspomnieć jeszcze o obecności na płycie Re-Animated zespołu Trick or Treat, metalizującej znane nam wszystkim z kreskówek melodie.
Pozostałe współprace Marco, jak również garść solowych utworów i kompozycje wszystkich wyżej wymienionych zespołów i projektów (po kilka najbardziej moim zdaniem reprezentatywnych) zgrupowałem na podlinkowanej poniżej playliście. Zachęcam do zapoznania się z nimi miłośników nie tylko power i prog-metalu ale każdego ceniącego sobie ambitną, doperacowaną muzykę. Miłej lektury, odsłuchu i przede wszystkim bezpiecznego weekendu dla Was!
(Źródło zdjęcia - oficjalna strona FB Marco Pastorino)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz