piątek, 2 stycznia 2026

The Best of 2025 - Podsumowanie Roku

 


Nadeszła wreszcie ta oczekiwana chwila, gdy 365 dni słuchania muzyki, setki albumów, tysiące artystów i dziesiątki tysięcy utworów można w końcu zebrać w jednym miejscu i z tego kłębowiska wyłuskać to, co we właśnie minionym roku było najlepsze. Nie był to oczywiście łatwy wybór. Początkowo zamierzałem przygotować, podobnie jak w zeszłym roku, top 30 wydanych w 2025 albumów ale dość szybko okazało się, że takie ograniczenie z pewnością byłoby niesprawiedliwością wobec co najmniej kilku równie udanych i ważnych dla mnie wydawnictw. Poluzowałem więc nieco kryteria i w ten sposób przedstawiam Wam 36 najlepszych moim zdaniem płyt tego roku i jeden absolutnie wyjątkowy split:

1. Avatarium - Between You, God, the Devil and the Dead - gdzieś pomiędzy psychodelicznym doom metalem a depresyjnym bluesem tkwi sekret tego krążka, tego pięknego a jednocześnie przejmującego brzmienia, którego tkanie ta szwedzka ekipa doprowadziła do perfekcji

2. Froglord - Metamorphosis - wskażcie mi proszę inną płytę, gdzie obok tłustego i dusznego stoner/sludge/doomu mamy też cover Aerosmith, solo na harmonijce ustnej i odgłosy kumkania żab? Kreatywność Żabiego Lorda nie zna granic i z każdą kolejną metamorfozą dowozi jeszcze lepszą i bardziej zaskakującą muzykę

3. Judicator - Concord - po bardzo progresywnym i eksperymentalnym The Majesty of Decay, John Yelland z ekipą ponownie sięgnął po więcej powerowych elementów co w połączeniu z westernowymi wpływami dało nam power metalową płytę roku

4. Frayle - Heretics & Lullabies - trzecia płyta amerykańskiej formacji, na której idealnie wyważono proporcje pomiędzy shoegazową eterycznością a doom metalowym ciężarem, sięgając również po pewne do tej pory niespotykane elementy

5. Avantasia - Here Be Dragons - mam nieodparte wrażenie, że z płyty na płytę typowej dla tego projektu magii jest coraz mniej, nie mogę jednak zaprzeczyć, że w sferze melodii i przyjemności płynącej ze słuchania nowe dzieło Tobiasa Sammeta nadal ma wiele do zaoferowania

6. Elettra Storm - Evertale - nie jest łatwo w rok po premierze absolutnie kapitalnego debiutu wrócić z równie solidnym krążkiem, włoskim muzykom jednak ta sztuka się udała a Evertale brzmi jeszcze lepiej, ciekawiej i dojrzalej niż Powerlords

7. Humming Whale - Chasing Rabbits - są takie płyty, których premiery nie możemy się doczekać już od pierwszej styczności z pierwszym promującym ją singlem. Tak miałem z debiutem tej fińskiej prog-metalowej formacji i mogę już otwarcie powiedzieć, że w tym gatunku nie mają sobie równych

8. Katatonia - Nightmares as Extensions of the Waking States - tym krążkiem Jonas miał udowodnić, że poradzi sobie bez Andersa. Czy to mu się udało? Według mnie tak i choć to już coraz bardziej progresywny metal niż znany nam od lat depressive/gothic/doom, Nightmares pokazują nam stale rozwijający się i szukający nowych form wyrazu zespół 

9. Lacuna Coil - Sleepless Empire - album, po którym nie spodziewałem się niczego wielkiego ląduje w pierwszej dziesiątce podsumowania roku - cóż, każdy ma prawo do błędu a zespołowi życzę jeszcze niejednej tak niesamowitej płyty

10. Bloodbound - Field of Swords - czasem zamiast skomplikowanej taktyki wszystkie problemy rozwiązać może jedna, potężna szarża ciężkiej kawalerii - i tak też jest z tą płytą

11. Year of the Cobra - Year of the Cobra - jeśli nazywasz imieniem zespołu swój trzeci krążek to może być to zwiastun zmian albo artystyczny manifest. W tym przypadku zdecydowanie to drugie, bo mamy tu wszystkie charakterystyczne dla tego stoner/doomowego duetu elementy w najlepszym możliwym wydaniu

12. Czarny Bez - W Blasku Księżyca - muzyka folkowa w połączeniu z industrialnym metalem, do tego nieco gotyckiej atmosfery i przepis na świetny, nieszablonowy album gotowy. 

13. Duszno - Okruszki - nie sądziłem nigdy, że jakakolwiek shoegaze'owa płyta zrobi na mnie takie wrażenie, czasy się jednak zmieniają a ja mam nadzieję, że duszno te zmiany ominą i jeszcze nie raz mnie tak pozytywnie zaskoczą

14. Grailknights - Forever - bombastyczny power metal w spandeksowych strojach superbohaterów? bez takiej płyty żadna roczna topka nie ma u mnie racji bytu!

15. Novembers Doom - Major Arcana - sześć lat przyszło nam czekać na nowy krążek amerykańskich pionierów death/doom metalu i jak widać (i słychać) był to czas wykorzystany naprawdę bardzo dobrze

16. Blackbriar - A Thousand Little Deaths - to już trzeci album holenderskiej kapeli ale u mnie absolutnie symfoniczno-metalowe odkrycie roku. Żałuję, że dopiero teraz sięgnąłem po ich twórczość

17. Harem Scarem - Chasing Euphoria - w kategorii AOR/melodyjny hard rock bezapelacyjnie płyta rocku, jest gitarowo i przebojowo a wokal Harry'ego Hessa im starszy tym lepszy - Canada is still great!

18. Trick or Treat - Ghosted - Włosi ponownie sięgają po ikony popkultury, pisząc utwory inspirowane horrorami, komiksami i grami komputerowymi. I ponownie wychodzi im z tego soczysty i radosny power metal

19. Paradise Lost - Ascension - najbardziej eklektyczna płyta w dorobku legendy doom metalu i choć mówi się, że gdy coś jest "do wszystkiego, to jest do niczego" w tym przypadku to powiedzenie można wyrzucić do kosza

20. Shiraz Lane - In Vertigo - czy znacie pojęcie new wave of scandinavian hair metal? Nowa płyta Finów (tak, wiem, że niekoniecznie Finlandia to Skandynawia) potwierdza, że to tam przeniosło się centrum przebojowego, ekstrawaganckiego metalu

21. Warkings - Armageddon - bitewny heavy/power metal ma się dobrze a poznawanie historii w towarzystwie melodyjnej, epickiej muzyki to czysta przyjemność

22. Rage A New World Rising - po obszernej (może nawet zbyt), bardziej symfonicznej Afterlifelines niemieckie trio atakuje intensywnym, nowoczesnym power/speed/groove metalem i kurczę, daje radę

23. Shedfromthebody - Whisper and Wane - fińska artystka wydała w tym roku aż dwie eteryczne, doomgaze'owe płyty ale to pierwsza z nich porusza więcej strun w moim sercu 

24. Messa - The Spin - włoscy doom metalowcy nie wydali do tej pory dwóch takich samych płyt. Co więcej każda kolejna pokazuje zespół z jeszcze lepszej, niespotykanej strony.

25. Epica - Aspiral - ponad 20 lat doświadczenia, mocna pozycja na symfoniczno-metalowej scenie i wiele docenianych przez krytyków i fanów płyt,  - to wszystko sprawia, że oczekiwania co do każdej kolejnej są coraz wyższe. Póki co, ten 10-y już raz, Holendrzy stanęli na wysokości zadania

26. Aedan Sky - The Universal Realm - symfoniczno-power metalowa opera muzyków znanych m.in. z Galderii czy KingCrown, według mnie jeden z najlepszych debiutów 2025 roku

27. Bog Wizard - Satanik Panik - duszny, bagienny stoner doom, pokręcony, surrealistyczny i psychodeliczny - czy trzeba dodawać coś więcej?

28. Astronoid - Stargod - niezwykły album niezwykłego trio, określającego swą muzykę mianem dream thrashu, na który składa się miks post-rocka, shoegaze'u i post-metalu

29. Alice Cooper - The Revenge of Alice Cooper - płyta nagrana w składzie sprzed 50-u lat i niosąca ze sobą dużo tej rock'n'rollowej, lekko surrealistycznej energii

30. Arcane Tales - Ancestral War - epic symphonic power metal, neoklasycystyczna gitara i teksty osadzone w wymyślonym świecie fantasy - brzmi znajomo? Tak, to już ósma płyta Luigiego Sorrano

31. Cristiano Filippini's Flames of Heaven - Symphony of the Universe - rewelacja ostatniego kwartału roku, niesamowicie wciągająca płyta, pełna drobiazgowych orkiestracji, podniosłego klimatu i zostających na długo w głowie melodii a to wszystko osadzone w realiach mojego ulubionego anime

32. Terra Atlantica - Oceans - kolejne potwierdzenie, że marynistyczny power metal nie musi być koniecznie śpiewaniem o piratach, ale i gamratkach, choć odrobiny karaibskiego ducha tutaj też nie zabrakło

33. Sabaton - Legends - zespół który się kocha lub nienawidzi, ja jestem gdzieś po środku i muszę powiedzieć, że od premiery Horeos co drugą ich płytę darzę niemałą sympatią

34. Mago de Oz - Malicia - płyta bardziej typowo-magodeozowa niż zeszłoroczna Alicia, i być może dlatego nie jest wyżej w zestawieniu. Generalnie kawał dobrego folk/powera ale gdyby ją odchudzić o jakieś 20% walczyłaby o pierwszą dziesiątkę

35. Sodom - The Arsonist - nie jestem specjalistą od thrashu ale dla mnie to płyta roku w tej kategorii, agresywna, dynamiczna i z tą nienarzucającą się ale jednak zaznaczoną melodyjnością

36. Kilmara - Journey to the Sun - kataloński power metal - nie uświadczymy tu folkowych nut w języku urzędowym, jest za to bardziej metalicznie, elektronicznie i futurystycznie

Wyróżnienie specjalne - split roku - TOŃ & Weedcraft - Księgi Wieczyste - refleksyjna liryczność i organiczny instrumentalizm stworzyły razem czworogłową bestię, przytłaczającą słuchacza swym kamieniarsko-gruziarskim ciężarem

Co mogę powiedzieć na koniec tak obszernego podsumowania. Mam świadomość, że jeszcze niejeden artysta powienien się tu znaleźć, wyrzuty sumienia będą mnie pewnie gryźć jeszcze przez kilka nocy. Trzeba jednak wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje a o tych niewyróżnionych mimo wszystko pamiętać i czekać z niecierpliwościa na nowe kompozycje. Poniżej obszerna playlista, na której znajdziecie co najmniej po 1 utworze z wyżej wymienionych albumów. Mam nadzieję, że niejedno z Was spędzi przy niej przyjemnie czas a nuż, odkryje też coś nowego. I tego Wam właśnie życzę w 2026 roku!

Playlista: The Best of 2026


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze