piątek, 28 lutego 2025

Luty 2025 - Podsumowanie Miesiąca

 


Najkrótszy miesiąc roku już prawie za nami, może by go tak już podsumować? Myślę, że te kilka, kilkanaśce godzin nie zmieni nic w moich chartsach. Zaczynajmy więc krótką prezentację artystów, których w lutym 2025 roku słuchałem najczęściej.

1. Avatarium - jak do tej pory najmocniejsze otwarcie roku. Between You, God, the Devil and the Death to album dojrzały, przemyślany a przy tym nie tracący nic na swojej emocjonalnej autentyczności. Słucham go regularnie, choć ostatnio też często wracam do wydanego 3 lata temu poprzednika

2. Lacuna Coil - przyznam, że pierwsze single nie zapowiadały tego, co nowy krążek Włochów zrobi ze mną - od dnia premiery Sleepless Empire nie może wyjść mi z głowy. Jest to prawidziwa kopalnia ciążkich, prawdziwie gothic metalowych przebojów

3. Whitesnake - legenda hard rocka gości w lutym w moich głośnikach niemal codziennie, choć przyznam się, że idę trochę na łatwiznę i odpalam sobie Greatest Hits z 1994

4. Gin Lady - jedno z odkryć tego miesiąca, subtelny i intrygujący zarazem vintage'owy hard rock. Bardzo podoba mi się ten trend w muzyce i proszę o więcej!

5. Crazy Lixx - czy termin sleaze metal obił Wam się o uszy? Jeśli nie, posłuchajcie Crazy Lixx i sprawdźcie jak brzmi ta nowoczesna inkarnacja glam/hair metalu

6. Kilmara - hiszpański power metal z tekstami po angolsku? Oczywiście, że tak. Jest moc i są melodie a tytułowy utwór z Journey to the Sun ustępuje w moich chartsach tylko utworom wspomnianego w pierwszym punkcie Avatarium

7. Ten - krótka powrót w czasie do 2017 roku i pierwszego albumu tej hard rockowej grupy, jakiego słuchałem. Mowa oczywiście o płycie Gothica, której koncept, jak sugeruje nazwa, oscyluje wokół literatury grozy

8. Majestica - nie byłem nigdy wielkim fanem ReinXeed ale po rebrandingu w Majesticę uwielbiam każdą kolejną płytę ekipy dowodzonej przez utalentowanego gitarzystę i wokalistę Tommy'ego Johanssona

9. Inside Her - industrial i nu metal romansujące z synth- i darkwavem. To musiało się udać. Od kilku miesięcy katują niezmordowanie singlowy Noc, Ogień, Ty i Magia ale cały debiut Shame of Hearts to niezwykła i oryginalna muzyka

10. Enchanted Steel - Polacy potrafią w power metal, od dawna tak uważałem choć nie jest to gatunek popularny wśród rodzimych muzyków. Cieszy fakt, że lukę powstałą po naprawdę świetnym Pathfinder udaje się wypełnić takimi fajnymi albumami jak Might and Magic

11. Dvoeverie - znacie jakiś metalowy zespół z Czarnogóry? Jeżeli nie, to proszę - fani oldschoolowego doom/heavy metalu mogą sobie dodać do biblioteki Dvoeverie, które w luty weszło z bardzo solidną EP-ką Of Togetherness

12. CrossRoad - gdy Łukasz Czader Wiewiór polecił mi "szanować Crossroad" nie spodziewałem się, że w tym miesiącu będzie to najczęściej słuchany przeze mnie przedstawiciel nowej fali polskiego doom metalu. Dzięki Ci wielki bo muzyka to zacna i potężna!

13. Froglord - jeżeli ktoś wplata solo na harmonijcie ustnej do sledge'owo stonerowego utworu niech uważa, bo może trafić do Muzycznej Kroniki! A tak na serio, polecam nowy singiel Żabiego Lorda - oczywiście jest na playliście!

Oprócz tej, wcale nie pechowej trzynastki przez moje odtwarzacze przewinęło się jeszcze sporo naprawdę ciekawej muzyki. Dość wspomnieć tylko o nowych utworach naszej polskiej TONi czy szwedzkiego Dynazty, odkrytych niedawno shoegaze'owcach z Bzu i nieco zapomnianym aor-owym Transit czy naprawdę fajnie łączącym stoner ze space rokiem amerykańskim CLEEN. Nie grali jednak oni tym razem pierwszych skrzypiec. Niemniej, playlista do której link znajdziecie poniżej zawiera także ich utwory. 

Mam nadzieję, że jej odsłuch uprzyjemni Wam nadchodzący weekend. Trzymajcie się mocno i dawajcie znać, co u Was najczęściej było słuchane w ciągu ostatnich 28-dni!

Playlista: Luty 2025


poniedziałek, 24 lutego 2025

17.02-23.02.2025

 


Cześć! Dzisiejsze podsumowanie z różnych przyczyn musi mieć bardzo ekspresową formę. Postaram się więc o krótkie przedstawienie najczęściej słuchanych w tym czasie artystów.

Lacuna Coil - nowy album Sleepless Empire to kopalnia ciężkich, zapadających w pamięć kawałków. Jest intensywnie tak od strony emocjonalnej jak i instrumentalnej. Od takiej muzyki nie sposób się oderwać, stąd też nie dziwcie się, że trzy pierwsze utwory na liście to właśnie Lacuna.

Greatest Hits Whitesnake'a to kolejna płyta, która często leci u mnie z głośników. Mam jakoś ostatnio zwiększony apetyt na lata 80-e a przeboje śpiewane zachrypniętym głosem Davida Coverdale'a to przedostatnia dekada ubiegłego stulecia w pigułce.

Wysokiej klasy hard-rocka z lekko progresywnym feelingiem gra zespół Ten. O ich albumie Gothica pisałem już tydzień temu. W tym tygodniu słuchałem również starszego od niej o 6 lat krążka Stormwarning. Utwory z obu płyt znajdziecie na dzisiejszej playliście.

Wierny hair-metalowym tradycjom jest szwedzki Crazy Lixx. Na swym nowym albumie Thrill of a Bite prezentują nam 10 bardzo ejtisowych kompozycji. Ja na playlistę wybrałem moje dwa ulubione.

Vintage'owy hard rock to też znak rozpoznawczy Gin Lady. Ich muzyka pełna subtelnych gitar i spokojnych melodii potrafi wprowadzić w przyjemny, refleksyjny nastrój. Polecam zwłaszcza do relaksacji po ciężkim dniu w pracy.

Stonerowy Warlung na najnowszym albumie poszedł moim zdaniem również mocno w stronę klasycznego hard-rocka. Mało tu pustynnych klimatów a więcej melodii i dynamiki. Choć moim ulubionym utworem został spokojny The Sleeping Prophet.

Przejdziemy teraz do power metalu. Tu nadal często grają nowe albumy Majestici i Klimaty, szybkie i energiczne. Również szwedzkie Dynazty, bardziej ostatnio znane z melodyjnych, utrzymanych w średnich tempach przebojów potrafiło dowieźć jeden kapitalny power metalowy hit na Game of Faces. Mowa o Dark Angel, który choć zadziwiająco Abbowy w zwrotkach, w refrenie naprawdę daje czadu.

Mieszanie AOR-owego hard rocka z powerem to też chleb powszedni ich krajanów z Enbound. Po zdecydowanie wolniejszym The Blackened Heart, wydane 9 lat później Set it Free kieruje się bardziej w stronę szybszego grania. A jak fajnie to wychodzi posłuchacie sobie choćby w takim killerze jak Maximize.

Dla fanów włoskiego power metalu nowy projekt 7th Guild to nie lada gratka. Tomi Fooler z Skeleton, Giacomo Voli z Rhapsody of Fire i Ivan Gianini znany choćby z Derdian czy do niedawna jeszcze Vision Divine to niezwykły, nomen omen, Triumviro. Jak dla mnie najlepsza premiera zeszłego tygodnia.

Jedną z ciekawszych płyt, które miały niedawno premierę jest na pewno Friend of All Creatures progrockowej supergrupy Pattern-Seeking Animals. Może mniej przebojowa, bardziej wymagająca niż bardzo lubiana przeze mnie poprzedniczka ale właśnie w tym odkrywaniu kolejnych warstw kryje się moc tego nagrania.

Na koniec mam jeszcze trochę polskiej muzyki, tej premierowej jak i nieco starszej. Z nowości bardzo mile zaskoczyła mnie dolnośląska Bezsenna i jej nowe wydawnictwo We mgle. Alternatywne, post-punkowo-noisowe brzmienia bardzo dobrze łączą się z przemyślanymi tekstami przesyconymi różnymi emocjami, w tym dość dobrze wyczuwalnym lękiem egzystencjalnym. Zachęcam do przeżywania tego i odsłuchu minialbumu. Dla mnie jest to kolejny zespół z tego dotychczas malo znanego terenu, który bardzo miło mi dodać do Muzycznej Kroniki.

Podobnie rzecz ma się z shoegaze'ową kapelą Bez. Odkryta dzięki Mateuszowi Maziarzowi i jego playliście, z którą mogliście się zapoznać w ubiegłą sobotę w ramach Playlistonosza. Znalazła się tam kompozycja W wyśnionym ogrodzie, eteryczna i metaforyczna opowieść o miłości, która trafiła prosto w moje metalowe serce już od pierwszego odsłuchu.

Wróćmy jeszcze na chwilę do nowości, gdyż mamy tu pierwszą pełnowymiarową płytę folk rockowych Czterech Mil Lasu. Po kilku EP-kach wielkopolska formacja oddaje w nasze ręce O Zgrozo! pełne ludowych melodii i rockowych rytmów. Po kilku pierwszych odsłuchach mam już swoich faworytów, między innymi O pannie i rycerzu ze świetnym przyspieszeniem w refrenie. Naprawdę miłym zaskoczeniem jest usłyszeć iście maidenowską patatajkę w bądź co bądź rockowym utworze.

Dobrze więc, miało być w trybie ekspresowym ale i tak się rozpisałem, choć cały proces zajął mi z długimi w sumie przerwami kilka godzin. Całe szczęście playlista z 30-ma najczęściej słuchanymi utworami ma standardowo około 2,5 godzin także spokojnie zdążycie przed północą. Link poniżej, miłego wieczoru! 

piątek, 21 lutego 2025

Jeff Scott Soto - Playlista Tematyczna

 


W świecie muzyki rockowej i metalowej mało jest tak pracowitych wokalistów jak bohater dzisiejszego artykułu. Mało jest też tak wszechstronnych artystów, ponieważ poza śpiewem Jeff Scott Soto grywa także na gitarze i klawiszach a gatunkami muzycznymi w jakich się obraca są m.in. AOR, heavy i power metal a także muzyka progresywna. Z największą więc przyjemnością ale i wytrwałością (zobaczycie dlaczego) przystąpiłem więc do tworzenia tego posta i kompletowania adekwatnej playlisty. Ale na wstępie może krótka notka biograficzna.

Jeff Scott Soto urodził się 4 listopada 1965 roku w Nowym Jorku, w rodzinie o portorykańskich korzeniach. Gdy był dzieckiem jego rodzina przeniosła się do Los Angeles. W dzieciństwie uczył się m.in. śpiewu i gry na trąbce i klawiszach. Początkowo występował w lokalnych cover bandach, by w 1982 roku nagrać kilka utworów z zespołem Kanan. Jego kariera rozwinęła się, gdy w 1984 roku nawiązał współpracę z wirtuozerm gitary Yngwim Malmsteenem, nagrywając dwa pierwsze albumy projektu.

Jeff podjął też wspólpracę z innym gitarowym maestro, śpiewając na kilku albumach sygnowanych nazwiskiem Axela Rudiego Pella.

W 1989 roku był jednym z założycieli hard rockowego zespołu Talisman, z którym występował aż do jego rozwiązania w 2007 roku. Wspólnie nagrali 7 (a w zasadzie 8) albumów studyjnych. 

W 2006 roku stał się znany jako nowy wokalista Journey - legendy amerykańskiego hard rocka. Niestety jego przygoda z tą kapelą skończyła się już w następnym roku.

W przypadku Trans Siberian Orchestra nasz bohater jest w zasadzie wokalistą koncertującym z zespołem ale ta współpraca trwa od 2008 roku. Głos Jeffa można też usłyszeć na kilku albumach studyjnych tego ciekawego projektu. 

Jednym z moich ulubionych grup, w których udziela się, bądź udzielał się pan Soto jest na pewno W.E.T. Ta aor-owa supergrupa, skupiająca w sobie muzyków związanych z takimi kapelami jak Work of Art, Eclipse i Talisman (stąd też nazwa projektu) to prawdziwa kopalnia soczyście gitarowych przebojów. Mają na koncie 4 albumy studyjne a na horyzoncie majaczy już kolejny.

Inną supergrupą, tym razem prog-metalową byli Sons of Apollo. W ich składzie znaleźli się między innymi muzycy związani z Dream Theater czy Mr. Big. Niestety mimo dobrze przyjętych przez krytykę płyt działalność grupy została wyciszona.

W 2024 roku głos Jeffa usłyszeć mogliśmy też na najnowszej płycie kolejnej supergrupy - Art of Anarchy.  

Prócz grania w różnych zespołach i projektach muzycznych Jeff Scott Soto nagrał też kilka solowych płyt a także duetów, jak ten z były basistą Megadeth - Davidem Elefsonem.

Ogólnie rzecz biorąc, kapel, których frontmanem przez lata był bohater dzisiejszego artykułu jest wiele, głównie hard rockowych jak np. Takara, Humanimal czy Human Clay. Jeszcze większa jest liczba jego gościnnych występów, w czym równać się może jedynie z Fabio Lione

Jak sami widzicie przy takiej ilości nagranych płyt czy piosenek, liczonych zapewne w setkach sformułowanie playlisty poświęconej najlepszym utworom śpiewanym przez Jeffa Scotta Soto było nie lada wyzwaniem. Żeby zmieścić się w jakiejś akceptowalnej długości postanowiłem wrzucić po jednej piosence z każdego zespołu, z jakim współpracował nasz dzisiejszy bohater. A link do playlisty oczywiście pod spodem.

Ja życzę Wam miłego weekendu z najlepszą, hard-rokowo/heavy-metalowo/progresywną muzyką. Dajcie znać, czy znacie tego artystę a jeżeli tak, to którą płytę lub pojedynczy utwór w jego wykonaniu najbardziej Wam się podoba.

Playlista: The Best of Jeff Scott Soto

poniedziałek, 17 lutego 2025

10.02-16.02.2025

 


Myślę, że każdy odkrywca, czy to muzyczny czy geograficzny raz na jakiś czas czuję potrzebę zawinięcia do lubianego i dobrze znanego portu. Taki los stał się moim udziałem w mijającym tygodniu i stąd na playliście z najczęściej słuchanymi utworami nie znajdziecie artysty, który by choć raz wcześniej nie pojawił się w mojej bibliotece. Nie oznacza to jednak, że nie będzie żadnych nowych utworów. Będzie i to sporo, ponieważ w piątek premierę miało kilka naprawdę dobrych płyt. I może od nich zacznijmy to podsumowanie.

Najwięcej ciepłych słów mam dla klasyka gothic metalu, włoskiej Lacuna Coil. Sleepless Empire to powrót do wysokiej dyspozycji po dość monotonnej moim zdaniem Black Anima. Na nowym albumie mamy wpadające w ucho melodie, odpowiedni ciężar podkreślany głębokim growlingiem czy to Andrei czy występującego gościnnie Randy'ego Blythe z Lamb of God. Dodajmy do tego cudowny jak zawsze głos Cristiny i mamy przepis na jedną z najlepszych wydanych dotychczas w tym roku plyt. Na playliście macie trzy, na tę chwilę moje ulubione utwory, jak już wspomniałem powyżej, ciężkie ale i melodyjne. 

Fanów melodyjnego metalu powinny też ucieszyć dwie kolejne premiery z zeszłego piątku. Crazy Lixx to muzyka mocno inspirowana latami 80-ymi i hair metalem choć zagrana w nowoczesny sposób. Mamy głośne gitary, fajne melodie i taki rock'n'rollowy vibe. Zresztą jedna z najlepszych piosenek na Thrill of a Bite nosi wiele mówiący tytuł Who Said Rock'n'Roll is Dead? Obok znanego już z singli Hunt for Danger ten właśnie utwór melduje się na dzisiejszej playliście.

Dynazty w swojej muzyce balansuje między elementami power metalowymi a hard rockowymi, z przewagą jednak tych drugich. Game of Faces, dziewiąty krążek Szwedów kontynuuje ten trend. Mam wrażenie czasem, że niektórym utworom wyszłoby na dobre zagranie ich w szybszym tempie ale są też utwory, które pokazują że w hard-rockowej konwencji zespół czuję się bardzo dobrze. Jednym z nich jest Phoenix, który dziś Wam polecam. 

Mam też dla Was dwa nowe single i jeden starszy o tydzień. Pierwszy z nich to The Witch z najnowszego, coraz bliższego albumu Avantasii. Tak jak dwa poprzednie single brzmiały bardzo edguyowo, tak najnowszy z gościnnym udziałem Tommy'ego Karevika to już 100% Avantasii - bombastyczne, melodyjny i z takim wodewilowym zacięciem. Jest ciekawie. 

Drugi to 7 Years bardzo interesującego doom metalowego duety Year of the Cobra. Utwór zagrany już tradycyjnie przy akompaniamencie jedynie basu i perkusji ma w sobie ten charakterystyczny psychodeliczny klimat ale i dość łagodną melodię. Razem tworzy to naprawdę dobrze słuchającą się całość.

Z zeszłego tygodnia mamy Froglorda i utwór Herman z intrygującym solo na harmonijce ustnej. Polecam, jeśli jeszcze nie dołączyliście do naszego facebookowego kręgu wyznawców Froglorda.

Po premierach i singlach czas na minialbum Of Togetherness. Czarnogórskie Dvoeverie gra tradycyjny, oldschoolowy doom metal wzorowany na dokonaniach Paradise Lost z okolic 93-95 roku. Próżno jednak posądzać ich o wtórność bo swoją muzykę grają solidnie i z pasją. Czuć te emocje w przepełnionych egzystencjalnym bólem utworach takich jak choćby Mouth Full of Soul, Greyness czy In a Dream of Lovers. Wrzucam wszystkie z nich na playlistę i mam nadzieję, że dzięki temu ten dość mało znany w naszym kraju zespół dotrze do większego grona słuchaczy. Potencjał jest duży.

Dobrze, czas w końcu na resztę wykonawców, którzy umilali mi ostatnie dni. Z tych młodszych polecam vintage rockową Gin Lady, grająca bardzo subtelną i pogodną muzykę. 

Następnie warto zwrócić uwagę, że nową płytę wydała grupa Leaf Hound, będąca swego czasu jedną z tych kapel, które zapowiadały nadejście heavy metalu. Once Bitten jest taka właśnie blues/hard rockowa i w niczym nie ustępuje klasycznym dokonaniom londyńskiego kwartetu.

Hard rockowi weterani z zespołu Ten wplatają do swojej muzyki również pewne progresywne elementy a ich niektóre płyty śmiało można nazwać concept-albumami. Tak jest na przykład z wydaną w 2017 moją ulubioną Gothicą, inspirowana opowieściami grozy. Często do niej wracam a zwłaszca do przebojowej La Luna Dra-Cu-La czy interesującego Jekyll and Hyde. Oba utwory znajdziecie na dzisiejszej playliście.

Do nieśmiertelnej klasyki hard rocka należy na pewno Whitesnake dowodzony przez charyzmatycznego Davida Coverdale'a. Po dłuższej przerwie obudził się we mnie apetyt na ich piosenki a zwłaszcza na najbardziej chyba znaną Here I Go Again.

Poza tym standardowo, sporo doomów i powerów. Z tych pierwszych na liście mamy moje ulubione utwory z dwóch ostatnich płyt Avatarium, dwa metalowe hymny epic doomowego CrossRoad, jest też miejsce dla kosmicznych stonerowców z CLEEN i doomgaze'owych post-metalowców z Mountaineer, w przypadku których sięgnąłem teraz po mniej mi znany album Bloodletting. To na nim znajduje się prawdziwa eteryczna perełka w postaci kompozycji To Those We've Said Goodbye

W starciu power metalowych gladiatorów górą Szwecja nad Hiszpanią. Ze Skandynawii pochodzą bowiem Krilloan i Majestica a z Hiszpanii Kilmara. Każdy z tych zespołów, przynajmniej jeśli chodzi o piosenki, które mnie najbardziej przypadły do gustu, to święto dynamiki i epickości. Grzech nie posłuchać.

Na koniec jeszcze dwa skrajnie różne muzyczne światy. O inside her piszę już od kilku tygodni, wspominałem między innymi że jest to trochę taka metalowa wersja Depeche Mode. W ostatnim tygodniu naszła mnie natomiast ochota by przypomnieć sobie moje ulubione utwory mistrzów muzyki elektronicznej. Wśród nich jest między innymi drapieżna, rockowa momentami nawet piosenka Pain That I'm Used To, w którze zadurzyłem się już w momencie premiery. A było to, uwierzcie, 20 lat temu. Jeszcze przed erą metalu.

W erze namiętnego poznawania wszystkiego co metalowe miałem zaś dość mocną fazę na black metal. Z tym, że dość szybko zacząłem szukać bardziej nieszablonowego podejścia do tematu. W jednym z numerów Metal Hammera przeczytałem recenzję albumu Privilegium, nagranego przez niemiecki, nieistniejący już zespół Secrets of the Moon. Numer 4 na trackliście nalezał do kompozycji I Maldoror, mrocznej, kroczącej majestatycznie raczej niż galopującej na łeb na szyję i absolutnie hipnotyzującej swoją niezwykłą melodyką. I choć po kilku latach black metal zszedł na boczny tor moich muzycznych zainteresowań, to do tego utworu powracałem i powracam nadal dość często. Jestem ciekaw, czy Wam też spodoba się tak jak mnie.

I tak dotarliśmy do końca podsumowania. Mam nadzieję, że lektura i odsłuch playlisty umilą Wam wieczór. Czekam też na Wasze chartsy. Trzymajcie się!

piątek, 14 lutego 2025

Włoskie Power Metalowe Sagi Fantasy - Playlista Tematyczna

 


Premiera płyty Legendary Tales włoskiego Rhapsody była przełomem dla power metalu porównywalnym do wydania obu części Keeper of the Seven Keys Helloweenu. Mimo, że zarówno tematyka fantasy jak i wykorzystanie aranżacji symfonicznych było obecne w tym gatunku już wcześniej to jednak Włosi wynieśli oba te elementy na zupełnie inny poziom. Neoklasycystyczne gitary, podniosły klimat, chóralne refreny a przede wszystkim pomysł, by na swoich albumach snuć wielką, epicką opowieść fantasy z miejsca wprowadziły ekipę Alexa Staropoli i Luci Turillego do panteonu metalowych bogów. Stały się też wzorem do naśladowania dla innych. dopiero rozpoczynających swoją karierę zespołów. W niedługim czasie na rynku pojawiły się kolejne projekty power metalowych sag, w większości pochodzących właśnie z Półwyspu Apenińskiego. Dziś pozwoliłem sobie zebrać w jednym artykule te muzyczne sagi, które uważam za najlepsze i najciekawsze. A więc, long time ago...

Rhapsody - Emerald Sword Saga

1. Legendary Tales (1997)

2. Symphony of Enchanted Lands (1998)

3. Dawn of Victory (2000)

4. Rain of a Thousand Flames (2001)

5. Power of the Dragonflame (2002)

Król Akron, sługa piekielnego boga Krona chce zawładnąć światem. Wojownik Lodu, najsłynniejszy heros znanego świata wyrusza odnaleźć legendarny Szmaragdowy Miecz, jedyną broń, która może powstrzymać tyrana. Na swej drodze spotyka m.in. czerwonego smoka Tharosa, księcia Arwalda czy mędrca Aresiusa którzy pomagają mu w jego misji. Wojskami Akrona dowodzi jednak pół-demon Dargor, niezwykły wojownik zwiedziony kłamstwami króla. Akron triumfuje i brutalnie rozprawia się z przeciwnikami. Bohaterowie giną jeden po drugim, nieraz po długich i bolesnych torturach. Jego metody budzą jednak sprzeciw Dargora, w którego sercu jest miejsce na honor i dobro. Ostatecznie buntuje się i pomaga Wojownikowi Lodu pokonać złego króla. Szmaragdowy Miecz przebija pierś Akrona, jego armie rzucają się do ucieczki i na świat powraca pokój i szczęście.

Rhapsody (of Fire) - The Dark Secret Saga

1, Symphony of Enchanted Lands II: The Dark Secret (2004)

2. Triumph or Agony (2006)

3. The Frozen Tears of Angels (2010) 

4. The Cold Embrace of Fear: A Dark Romantic Symphony (2010)

5. From Chaos to Eternity (2011)

Po wielu latach pokoju widmo zagłady powraca nad Algalord. Nekron, ostatni z synów Krona rośnie w siłę i chce odnaleźć Czarną Księgę, ostatnią z ksiąg spisanych krwią elfów, zawierającą w sobie najgorsze proroctwa i rytuały. Aby temu zapobiec, królowie powołują Zakon Białego Smoka pod przewodnictwem mędrca Irasa Algor. Dołącza też do nich Dargor, bohater poprzedenij sagi. Wspólnie wyruszają w długą podróż w mroźne. północne pustkowia. Na ich drodze czeka wiele niebezpieczeństw ale i haniebna zdrada. Ostatecznie udaje im się odnaleźć Księgę nim zrobi to Czarny Zakon a Dargor poświęca się i łączy swoją duszę z czarnym smokiem Thanorem stając się nową, boską istotą, czuwającą nad pokojem na świecie

Rhapsody of Fire - Nephilim's Empire Saga

1. The Eighth Mountain (2019)

2. Glory for Salvation (2021)

3. Challenge the Wind (2024)

Nowa saga, napisana wspólnie przez Alexa Staropoli, Roberto de Micheli i Giacomo Voli (autorem poprzednich był były gitarzysta zespołu Luca Turilli). Osadzona jest w innym świecie i zdaniem autorów jest głównym tematem jest odkupienie zagubionej duszy na drodze odwagi, lojalności i honoru. Kreel - upadły czarodziej buntuje się przeciwko swemu panu, Bezraelowi, z którym jest jednak związany silnymi czarami. W tym celu cofa się w czasie by zapobiec zniszczeniom jakich dokonał. W międzyczasie dowiadujemy się więcej na temat relacji która łączy obu czarodziejów. Saga miała planowo mieć formę trylogii ale na Challenge the Wind nie udało się domknąć wszystkich wątków, więc liczę że już niedługo dowiemy się jaki los czeka Imperium Nefilimów.

Derdian - New Era

1. New Era, Pt. 1 (2005)

2. New Era, Pt. 2 - War of the Gods (2007)

3. New Era, Pt. 3 - Apocalypse (2010)

4. New Era, Pt. 4 - Resurgence (2023)

Epicka opowieść o historii królestwa Derdian. Tyran Throglor chce zdobyć panowanie nad całym światem. Nawiązuje pakt z demonicznym bóstwem Mohzerem, przy pomocy którego wkrótce zostaje królem Derdian. Jeden z jego dowódców, Golstar buntuje się jednak przeciw okrutnemu władcy i przy wsparciu bogini Kali rzuca mu wyzwanie. Przegrywa i za karę musi służyć Throglorowi, który osiąga moc równą bogom. Przy pomocy mędrca z dalekego kraju, Doriana udaje mu się zdjąć czar i raz na zawsze uwolnić królestwo i cały świat spod wpływu tak Throglora jak i Mohzera. Tu opowieść się kończyła ale po latach i kilku solidnych, niezwiązanych z nią płytach zespół powrócił z czwartą częścią swojej sagi. Po tysiącach lat Mohzer i Throglor powracają by zniszczyć dobrze prosperujące królestwo, pełne nowoczesnych technologii. Król Kargor wraz z nieśmiertelnym Dorianem stają im na drodze ale nie mają szans w walce z armią smoków dowodzoną przez Throglora. Astar, najwspanialsze miasto świata zostaje zalane wodami potopu a Throglor ponownie staje się władcą świata. Na szczęście Dorianowi i Kargorowi udaje się ujść z życiem i zaczynają snuć nowe plany... Czy im się uda? Trzeba poczekać na V część sagi...

Kaledon - Legend of the Forgotten Reign

1. Legend of the Forgotten Reign - Chapter I: The Destruction

2. Legend of the Forgotten Reign - Chapter II: The King's Rescue

3. Legend of the Forgotten Reign - Chapter III: The Way of the Light

4. Legend of the Forgotten Reign - Chapter IV: Twilight of the Gods

5. Legend of the Forgotten Reign - Chapter V: A New Era Begins

6. Legend of the Forgotten Reign - Chapter VI: The Last Night on the Battlefield

7. Altor: The King's Blacksmith

8. Antillius: The King of the Light

9. Carnagus: Emperor of the Darkness

10. Legend of the Forgotten Reign - Chapter VII: Evil Awakens

W tym przypadku opowieść autorstwa lidera zespołu, gitarzysty Alexa Mele koncentruje się na dziejach królestwa Kaledonu i jego zmagań z siłami zła. Czas płynie, władcy i dowódcy rodzą się i giną, podobnie jak ich przeciwnicy. Jest to więc "prawdziwa saga". Ostatecznie siłom dobra udaje się pokonać zło i strudzeni rycerze mogą wrócić do domu. Ale czy na pewno? Siódma część sagi Zapomnianego Królestwa pokazuje nam, że zło nie śpi i pewnego dnia powróci. Obok głównych siedmu rozdziałów, mamy tu też 3 spin-offy skupiające się na konkretnych postaciach z historii Kaledonu - kowalu Altorze, wspaniałym królu Antillusie i złym imperatorze Carnagusie. 

Ancient Bards - The Black Crystal Sword Saga

1. The Alliance of Kings - The Black Crystal Sword Saga Pt. 1 (2010)

2. Soulles Child (2011)

3. A New Dawn Ending (2014)

4. Origine - The Black Crystal Sword Saga Pt. 2 (2019)

5. Artifex (2025)

Czarnoksiężnik Sendor chce odnaleźć magiczny miecz, dzięki któremu uzyska niczym nieograniczoną władzę. Królowie jednoczą się by mu w tym przeszkodzić a na czele sił dobra staje Daltor, Łowca Smoków. Brzmi tak jak każda inna opowieść fantasy. Niemniej jednak okazuje się, że główny zły całej serii nie ma wcale aż tak niecnych zamiarów. Czarodziej chce wskrzesić swojego zmarłego syna ale nie wie, że w czarnym, kryształowym mieczu uwięziony jest demon, który prowadzi go do szaleństwa. Ostatecznie Sendor ginie z ręki Daltora, szczęśliwy że w zaświatach połączy się z ukochanym dzieckiem. W kolejnych częściach sagi dowiadujemy się więcej na temat historii tego niezwykłego artefaktu i te wątki najprawdopodobniej będzie kontynuować nowa płyta, zapowiedziana na kwiecień tego roku.

Arcane Tales - La pietra di zaffiro

1. New Hope Bringer (2016)

2. Sapphire Stone Saga (2017)

3. Legacy of the Gods (2018)

4. Power of the Sky (2019)

5. Tales from the Sharanworld (2021)

6. Steel, Fire and Magic (2022)

7. Until When the Northern Lights Reign (2024)

Jednoosobowy projekt Luigiego Soranno, będący symfoniczno-power metalową sagą fantasy opartą na wątkach zaczerpniętych z napisanych przez niego powieści. W zamierzeniu autora muzyka ma być niejako soundtrackiem do przedstawionych w nich wydarzeń. W porównaniu do poprzednich zespołów, chronologia nie jest tu zachowana i utwory nawiązują do różnych części serii. Muzycznie autorowi przyświecał cel tworzenia muzyki, jaką być może grałoby Rhapsody (of Fire) gdyby nigdy nie doszło w nim do rozłamu

Luca Turilli (band) - Prophet of the Last Eclipse (2002)

W swoim solowym projekcie Luca podjął próbę stworzenia opowieści opartej na wątkach bardziej science-fiction niż fantasy. Prophet... opowiada o losach świata Zaephyr i jego zniszczeniu. Mimo, że gitarzysta deklarował, że historia będzie miała ciąg dalszy do dziś nie doczekaliśmy się kontynuacji a kolejne solowe płyty Turillego jak i te wydane pod różnymi szyldami Rhapsody poruszały już całkiem inną tematykę. Także nie mamy tu sagi ale przez wzgląd na samego autora, tak zasłużonego dla rozwoju włoskiej i europejskiej sceny power metalowej pozwoliłem sobie na takie "honorable mention".

And this is then the epic end of a legendary tales...Tak, to już wszystko na dziś. Przed Wami jeszcze tylko najbardziej epicka i magiczna playlista w dziejach Muzycznej Kroniki. Znalazły się na niej po jednym, moim ulubionym, utworze z każdej wzmiankowanej w artykule płyty. Zachęcam do odsłuchu nie tylko twardogłowych fanów power metalu czy literatury fantasy, bo każdy czasem potrzebuje odrobiny magii w życiu.

Playlista: Italian Power Metal Fantasy Sagas

poniedziałek, 10 lutego 2025

03.02-09.02.2025

 


Moja Muzyczna Cyklotymia - czasami myślę, że ta nazwa byłaby bardziej adekwatna dla nazwania mojej publicystycznej aktywności. Jak inaczej bowiem określić sytuację, gdy czyjeś gusta muzyczne naprzemiennie kierują się z ponurych i refleksyjnych dźwięków w stronę dynamicznej, melodyjnej i bardzo pozytywnej muzyki? Z drugiej strony jest to też pewne odbicie moich emocji i nastrojów i czuję, że dobrze jednak mieć w swojej biblitoece coś na, parafrazując pewną reklamę, na każdą pogodę. Zobaczmy więc teraz, jak te wszystkie wyże i niże kształtowały się przez ostatni tydzień.

Zacznijmy od jasnej strony mocy i przenieśmy się na chwilę na Półwysep Iberyjski. Tam, a konkretnie w Hiszpanii działają dwie ciekawe power metalowe grupy. Pierwsza z nich, katalońska Kilmara wydała niedawno swój piąty album studyjny, zatytułowany Journey to the Sun. Pełny jest on szybkiego i melodyjnego grania w starym, dobrym, europejskim stylu. Jak mozemy przeczytać w opisie grupy, ich muzyka opowiada o sile i mocy jakie jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie gdy łączą nas wspólne cele. Dokładnie takie emocje towarzyszą mi w trakcie odsłuchu tego albumu, a zwłaszcza gdy z głośników leci utwór tytułowy, będący w ostatnich dniach najczęściej słuchaną przeze mnie piosenką. 

Nieco inna wizja przyświeca Cain's Dinasty. Ten pochodzący z Alicante jest od lat piewcą wampiryzmu i innych związanych z horrorami tematów. Nie brak jednak w ich tekstach elementów romantycznych. W ostatnim tygodniu przypomniałem sobie debiutancki materiał kapeli, wydany w 2008 roku Legacy of Blood. Zawarty na nim power metal nie jest może tak pogodny jak w przypadku Kilmary ale odrobina mrocznego klimatu dodaje tej muzyce nuty pikanterii. Co ciekawe, ostatnio ukazały się trzy single będące hiszpańskojęzycznymi wersjami zawartych na debiucie kompozycji. Może zainteresuje to Strefę rokendrola wolną od angola?

Pozostajemy w rejonie Morza Śródziemnego, tylko słoneczną Hiszpanię zamieniamy na mglistą i deszczową (wg Google'a) Lombardię. Pochodzący z Mediolanu Derdian początkowo był jednym z grona młodych (u progu XXI wieku!) zespołów power metalowych, które zainspirowane dokonaniami ich krajanów z Rhapsody postanowili stworzyć swoje własne, power metalowe sagi fantasy. Po trzech albumach z serii New Era przyszedł jednak czas na zmiany, zarówno na stanowisku wokalisty jak i całej koncepcji. Dzięki temu otrzymaliśmy m.in. płyty Limbo i Human Reset, w których słyszymy mocny wokal Ivana Gianiniego a teksty stały się bardziej filozoficzne i osobiste ale i podejmujące aktualnie istotne, zangażowane społecznie tematy. Muzycznie jednak to nadal był świetnie zagrany, dynamiczny i pełen symfonicznych aranżów power metal. Na dzisiejszej liście znajdziecie po jednym utworze z obu tych płyt i liczę, że przypadną Wam do gustu. 

Przejdźmy teraz do skutej lodem (w Wieliczce w nocy -10) krainy Wiślan. Enchanted Steel to bardzo fajny dowód na to, że Polacy potrafią grać naprawdę dobry power metal. Jest tu wszystko to, co kocham w tym gatunku - szybkość, melodie, klawisze i fantastyczny setting. A przede wszsytkim autentyczność, którą czuć tu na każdym kroku. Arion Galadriel stworzył album pełen pasji i miłości do grania i ta pozytywna energia udziela się w trakcie odsłuchu debiutanckiego krażka Might and Magic.

Nowy album wydała w piątek dowodzona przez Tommy'ego Johanssona Majestica. Mimo, że de facto jest ona nowym wcieleniem działającego od 2000 roku ReinXeed to jednak do muzyki tego drugiego nie potrafiłem się jakoś przekonać. Dopiero, gdy po rebrandingu ukazała się płyta Above the Sky dałem się ponieść tej epickiej i dynamicznej muzyce. Nie inaczej sprawa ma się z najnowszym dziełem Szwedów - Power Train aż kipi od szybkości, melodii i podniosłego nastroju. Szczególnie polecam kompozycję My Epic Dragon, która korzysta chyba z wszystkich archetypów power metalu - jest smok i jest epickość. Mam mówić coś więcej?

Mówiąc o muzyce pełnej pozytywnego vibe'u nie można zapomnieć o scenie AOR, której reprezentantem był szwajcarski Transit, o którym pisałem w zeszłym tygodniu. Na dzisiejszej playliście pojawi się też utwór Here I Go Again, jeden z największych hitów hard rockowego Whitesnake. Lata mijają a to się nadal świetnie słucha a refren cóż, wyśpiewuje się sam. Klasyka!

Klasyką i jednym z najważniejszych krążków w historii niejednego podgatunku metalu jest album Black Metal brytyjskiego Venom. Osadzony w szeroko pojętym nurcie NWOBHM był znacznie bardziej surowy i plugawy niż dzieła innych zespołów, wprowadzając elementy estetyki wykorzystanej później w thrash czy nomen omen black metalu. Dwa moje ulubione kawałki z tego krążka, które wrzucam dziś na playlistę to, oprócz tytułowego również wwiercająca sie w ucho swoją melodią Countess Bathory.

Do klasyki rocka, zwłaszcza tego z lat 70-ych odwołuje się również założona w 2011 roku szwedzka Gin Lady. W piątek premierę miała płyta Before the Dawn of Time, siódma w ich karierze ale pierwsza, która trafiła do moich słuchawek. I jak czuję zostanie w nich na dłużej, bo to kawał solidnego retro hard rocka. 

Czas teraz na moje drugie muzyczne oblicze. Tu, w krainie doomu i psychodelii nadal pierwsze skrzypce gra szwedzkie Avatarium, którego najnowszy krążek Between You, God, the Devil and the Dead to prawdziwa uczta dla zmysłów, raz ciężka i przygniatająca, raz bardziej melodyjna i rytmiczna. W przeciwieństwie jednak do 2-3 ostatnich wydawnictw zespołu, z których najczęściej słuchałem jednak tych przebojowo-hard rockowych kawałków, tu na pierwsze miejsce wysforowało się Lovers Give a Kingdom to Each Other, nastrojowa i pięknie rozkręcająca się i nabierająca ciężaru z każdą kolejną minutą.

Przebojowa jest natomiast na pewno nowa TOŃ. Sami muzycy zresztą ostrzegali, że Dziennik. Dzień Pierwszy - druga kompozycja nagrana na split z Weedcraftem, to koncertowy banger, Mieli rację bo utwór, choć nie mający takiej mocy do wgniatania w fotel jak Wszyscy Toniemy również wchodzi do głowy na długi, długi czas. 

Co powiecie teraz na amphibious stoner/doom metal z solo na harmonijce? Tak w skrócie można opisać nowy singiel coraz bardziej popularnego w naszym kraju Froglorda. Herman zapowiada nowy krażek brytyjskiego zespołu a my go słuchamy i cieszymy się, że nasz bagienny kult rośnie w siłę!

Dzięki największemu popularyztorowi żabiego lorda, Gruz Culture Propaganda trafiła do mnie płyta Excursion amerykańskiego trio CLEEN. Muszę przyznać, że te kosmiczno-stonerowe dźwięki potrafią człowieka zahipnotyzować. 

Jeżeli w doom metalu bardziej niż gruz, cenicie sobie tradycyjne i epickie klimaty to sprawdźcie sobie nasz własny, rodzimy CrossRoad. Nawiązując do komentarzy pod moim ostatnim podsumowaniem tygodnia, posypałem głowę popiołem i teraz "CrossRoad supremacy wariaty". Jest czego słuchać, bo ich debiut Funeral Path to potężna i ciężka muzyka, kojarząca mi się nieco z Candlemass z czasów "pierwszego Messiaha". A to raczej dobra rekomendacja.

My Polacy mamy swoją "new wave of polish doom metal" a czy istnieje coś takiego w Czarnogórze? Szczerze nie wiem ale znam zespół, który w tym kraju potrafi stworzyć naprawdę dobry doom metal, przywodzący na myśl dokonania Paradise Lost z okresu Icon czy Draconian Times. Tą ekipą jest Dvoeverie, które już kilka razy pojawiło się na łamach Muzycznej Kroniki. Dziś proponuję Wam zapoznać się z najnowszą EP-ką kapeli, Of Togetherness, która pełna jest surowego ale niepozbawionego melodii, staroszkolnego doom metalu.

Mroczna i nastrojowa muzyka to nie tylko domena doom metalu. Już w zeszłym tygodniu wspominałem Wam o polskim duecie inside her i ich debiutanckiej płycie Shame of Hearts. Cóż mogę dziś więcej powiedzieć? Jestem pod wielkim wrażeniem tego połączenia synthwave'u z industrialnym metalem. Jest odpowiedni ciężar, jest umiejętnie użyta do budowania klimatu elektronika a całość urozmaicają gościnne występy utalentowanych wokalistek, takich jak Marta Leśniewska czy Justyna Gryka. Na dzisiejszą playlistę trafiły trzy kompozycje tego projektu, z których każda na swój sposób wyjątkowa. 

Efekt jaki wywarła na mnie muzyka inside her sprawił, że zapragnąłem posłuchać jeszcze więcej tego typu muzyki. Pogrzebałem więc w swojej bibliotece i odświeżyłem sobie twórczość niemieckiego Auger, który również łączy w sobie dark- i synth-wave ale jednak z lżejszą, rockową muzyką. Z głośników ponownie popłynęły dźwięki mojego ulubionego Oxygen ale i znalazłem też czas na najnowszy singiel zespołu, wydany na jesieni Fascinate Me. Oba utwory niezwykle klimatyczne a przy tym łatwo wpadające w ucho, elektroniczne ale i wzbogacone o aksamitną gitarę. Jeśli kręcą Was takie klimaty to warto dać szansę muzykom zza naszej zachodniej granicy.

Od power metalu po darkwave, od słońca Hiszpanii po fiordy Szwecji. Artykuł pełen kontrastów ale połączony w całość wspaniałą i wciągającą na długo muzyką. Mam nadzieję, że po jego lekturze i odsłuchu poniższej playlisty będziecie mieć podobne zdanie. Czekam też na Wasze podsumowania i polecenia. Niech gra muzyka!

Playlista: 09.02.2025

piątek, 7 lutego 2025

II Urodziny Mojej Muzycznej Kroniki - Top Lista


Kochani! To już dwa lata odkąd zacząłem prowadzić blog Playlist Everyday - Moja Muzyczna Kronika. Choć aktualnie większość mojej aktywności przeniosła się na Facebooka to jednak początek lutego 2023 na zawsze pozostanie czasem narodzin całego przedsięwzięcia.

Dwa lata to szmat czasu, jakby nie patrzeć. Czas, w którym udało mi się nawiązać wiele ciekawych i naprawdę przyjaznych relacji w środowisku muzycznych blogerów. Tak, o Was mówię - Dezarbuzator, Gruz Culture Propaganda, Metal Boomer, Nadajnik, Połamane Dźwięki, Puszka FM, Rockowy Zawrót Głowy i Strefa Rokendrola Wolna od Angola. Wspólnie z prowadzącymi moje ulubione muzyczne audycje - Epoka Żelaza, W Zimnej Toni, Grzybo Branie i Kołowrót (Puszka po raz drugi) jesteście dla mnie źródłem wielu nieoczywistych ale jakże interesujących muzycznych odkryć. Bez Was Moja Muzyczna Kronika byłaby li tylko lichym pamiętnikiem a nie potężną chad księgą pełną zróżnicowanej, nieraz szalonej czy hedonistycznej, nieraz refleksyjnej i chłodnej muzyki. 

Dziękuję też wszystkim czytelnikom bloga i obserwującym mój fanpage na FB. Wasze komentarze i reakcje na moje muzyczne elaboraty sprawiają, że nadal mam niesłabnącą ochotę i na pisanie o muzyce i na odkrywanie całkiem nowych brzmień.

A jako, że misją Playlist Everyday od zawsze było odkrywanie i dzielenie się tymi odkryciami, dzisiejsza, jubileuszowa playlista zawiera po 1 utworze 50-u najciekawszych wykonawców, którzy w ciągu ostatniego roku po raz pierwszy pojawili się na łamach Muzycznej Kroniki. Oto oni:


TOŃ (stoner/doom/psychodela)

Violet (aor)

Elettra Storm (power metal)

AIWAZ (gothic/doom metal)

Konstelacje (rock alternatywny)

Alterium (power metal)

Unleash the Tapir (prog metal)

A Neverending John's Dream (epic/progressive aor)

Zaułek (rock alternatywny)

Zanderhaus (hard rock)

Krilloan (power metal)

Ritual (prog-rock)

Szlugazer (shoegaze)

Tet (stoner/doom/psychodela)

Widmoid (rock elektroniczny)

Calypsian (symphonic power metal)

Dead Tahiti (post punk)

Grand Magus (epic doom metal)

Bobbie Dazzle (psychedelic glam rock)

Castle Mountain Moon (prog rock)

Dolmen Gate (nwothm)

Kruczy Sen (folk rock)

Aeon Gods (power metal)

Age of Distraction (prog rock)

Seks w Czasach Wojny (punk rock)

Isbjorg (prog rock)

Mega Colossus (nwothm)

Takara (aor)

Traces to Nowhere (post metal)

Crocodile (country&western prog-rock)

Arcane Tales (symphonic power metal)

Fuzz Sagrado (stoner/doom)

Iress (doomgaze)

The Ancestry Program (prog rock)

Dogma (melodic metal)

DOOL (psychedelic prog-rock)

King of None (stoner metal)

Mary (blackened punk)

Pirate Queen (power metal)

Shedfromthebody (doomgaze)

Mud (progressive folk rock)

Violet Eternal (power metal)

Wciórności (dark folk)

Kepler Ten (prog rock)

Lady Beast (nwothm)

Breaths (shoegaze/doomgaze)

DYM (dark folk)

ATAN (prog metal)

Śmiertelnik (heavy/gothic metal)

inside her (synthwave/industrial metal)


Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Po raz kolejny podziękować zarówno wymienionym powyżej zespołom (a także wielu wielu innym) jak i Wam, czytelnicy i followersi za wspólnie spędzony rok i życzyć, sobie i Wam wielu wielu równie ciekawych odkryć i samej dobrej muzyki. A jeżeli dzięki Muzycznej Kronice Wam również udało się poznać jakichś ciekawych arystów dajcie znać, będzie mi bardzo miło. 

A teraz łapcie link do playlisty i miłego odsłuchu, weekendu i kolejnych 365 dni!

Playlista: Playlist Everyday 2nd Annicersary Playlist

poniedziałek, 3 lutego 2025

27.01-02.02.2025

 



Za mną ciężki tydzień. I w życiu rodzinnym, bo rozpoczęty rotawirusem u starszego a zakończony RSV u młodej - cóż, uroki posiadania potomstwa w wieku żłobkowo-przedszkolnym. I też muzycznie, bo jak zaraz zobaczycie dużo było u mnie muzyki ciężkiej i ponurej, choć i dla bardziej jaśniejszych barw znalazło się miejsce. A więc przejdźmy do sedna, póki najmłodsza fanka metalu w domu jest czymś zajęta.

Doom metal z kobiecym wokalem powoli staje się pełnoprawnym podgatunkiem tego rodzaju muzyki. Spotkałem się już kilkukrotnie z określeniem gaian doom, zdecydowanie adekwatniejszym niż nielubiany przeze mnie female fronted metal. Fakty są takie, że wśród 30 zawartych na dzisiejszej playliście utworów aż 10 należy do tej kategorii. Nie jest to oczywiście grupa jednorodna, mamy tu bowiem szwedzkie Avatarium, po raz kolejny łączące tradycyjny doom metal z psychodelicznym bluesem - Between You, God, the Devil and the Dead to dla mnie płyta miesiąca jeśli nie roku (a dopiero zaczyna się luty). Obok tego w krainę rozmarzonej melancholii zabiera nas doomgaze'owe Shedfromthebody a francuskie trio Witchorious proponuje nam ciężką, powolną muzykę z damsko-męskim duetem wokalnym. Ich debiut, zatytułowany po prostu Witchorious to przegapiona przeze mnie perełka z zeszłego roku. Na szczęście udało mi się nadrobić zaległości i dzięki temu poznałem tak niezwykły utwór jak Eternal Night, z powolną, na granicy melorecytacji linią wokalną i drżącą gitarą w tle. Nie można zapomnieć też o pierwszym singlu zapowiadającym nową płytę Messy - At Races, który zaczyna się w iście goth'n'rollowym stylu by mniej więcej w połowie powrócić do tak charkterystycznego dla tego zespołu psychodelicznego doom metalu. Jest i oczywiście TOŃ z najnowszym utworem Wszyscy Toniemy, od którego nie sposób się oderwać. Prawda, że piękny zestaw?

Męska część sceny doom metalowej nie wywiesza jednak białej flagi a jej reprezentantem jest dziś mocnarne i epickie Rosary. Ten mocno zakorzeniony w tradycyjnej szkole spod znaku m.in. Candlemass warszawski skład niedawno wydał swój pierwszy długograj - The Broken Sacrament, na którym pokazuje pełnię swojego potencjału. Panowie nie ograniczają się tylko do typowo doom metalowych wolnych temp ale wręcz przeciwnie, dobrze czują się w szybszych, opartych o powdójną stopę numerach, nie bojąc się też wprowadzać do swych utworów zaraźliwie przebojowych melodii. Podsumowując, jest to album, który stawia Rosary w jednym rzędzie z Metallusem i Schemą jako trzech głównych heraldów nowej fali polskiego doom metalu

W odpowiedzi na jedno z ostatnich tygodniowych podsumowań Nadajnika, w którym pisał o szwedzkiej kapeli Mercy, znanej z pełnych wszeteczeństw tekstów zaproponowałem mu zapoznanie się z twórczością niemieckiego Fvneral Fvkk. Już sama nazwa podpowiada, czego możemy się spodziewać po tym epic doom metalowym zespole. Jest plugawo i wszetecznie. Pamiętacie może te kawały o zakonnicach i świecach? Możecie sobie więc wyobrazić o czym traktują te dwie genialne kompozycje, które wrzucam na dzisiejszą playlistę - Alone with the Cross i Poor Sisters of Nazareth. Pamiętacie, słuchacie na własną odpowiedzialność a wszelkie obrażenia uczuć religijnych bierzecie na siebie!

Po raz pierwszy na łamach Mojej Muzycznej Kroniki melduje się stoner/doomowy Bog Wizard, a to za sprawą niezastąpionego Gruz Culture Propaganda, który uczynił to brytyjskie trio bohaterem kolejnego środowego cyklu recenzji płytowych. Cóż, mogę powiedzieć, że historia zatoczyła koło. Ja pokazałem mu Froglorda a on mi Bog Wizard. Polecam posłuchać, bo kapela fajnie łączy stoner, doom i sludge w plugawą, ciężką i mroczną całość.

Rodzima scena muzyczna wzbogaciła się w tym tygodniu w pierwszy longlej duetu inside herShame of Hearts utrzymany jest w typowym dla nich mrocznym klimacie, muzycznie łącząc ze sobą dark i synthwave z industrialnym metalem. Wychodzi jak zawsze bardzo intrygująco. Dziś chcę Wam polecić zamykający album numer The Art of Compromise, który brzmi niczym metalowa wersja Depeche Mode. Jest moc.

Ostatni tydzień pokazał mi też, że Polacy dobrze radzą sobie nie tylko z doom metalem. Jednoosobowy projekt Enchanted Steel to jeden z niewielu (jak na 38 milionowy kraj) polskich zespołów power metalowych. Jego mastermind Arion Galadriel nie ukrywa swojej sympatii do tradycyjnego, symfonicznego powera w stylu Rhapsody choć niektóre utwory zbaczają bardziej w stronę trve scottish pirate metalu (czyt. inspirowane są Alestormem). Cały krążek Might and Magic (czyżby aluzja do Hirołsów?) to 31 minut bajkowego, over the top power metalowego szaleństwa.

W power metal umieją też Hiszpanie, o czym przekonuje nas pochodząca z Barcelony Kilmara. Już od pierwszych minut otwierającego ich nowy album Journey to the Sun utworu tytułowego atakują nas łatwo wpadające w ucho melodie, szybkie tempo i gitarowe popisy. Na playlistę wrzucam Wam dziś wspomnieny przed chwilą numer i obiecuję, że za tydzień, gdy już się porządnie osłucham z tym krążkiem, wrócę z większą dawką katalońskiego powera.

Na granicy heavy i power metalu obracają się też międzynarodowe trio The Ferrymen i niemiecki Grave Digger. Dziś zapraszam do zapoznania się z jednym utworem każdej z tych grup. A nuż się spodoba.

The Ocean od kilku tygodni pojawia się regularnie w moich podsumowaniach. W dalszym ciągu nabijam odsłuchać wydanej w 2008 roku płycie Precambrian - niespokojnej, chaotycznej i pięknej w swej brutalności, dokładnie takiej jak, wyobrażam sobie, wyglądał świat te kilka miliardów lat temu.  

Dla przeciwwagi czas na przebojowy, melodyjny AOR prosto z roku 1989. Szwajcarski Transit działał w latach 1982-2001 i pozostawił po sobie kilka albumów, z których ja natrafiłem, nieco przypadkiem na ich krążek nr 2 zatytułowany Dirty Pleasure. Znajdziemy tam 12 typowych dla lat 80-ych kompozycji - są i power ballady, są i hard-rockowe przeboje ze skandowanymi refrenami, są gang vocale etc. Krótko mówiąc, jeśli ktoś kocha estetykę lat 80-ych poczuje się tu jak w domu. A że ja się do tej grupy zaliczam to na playlistę trafiają aż trzy utwory z tej płyty.

Na koniec dzisiejszego podsumowania jeszcze dwie kompozycje z hrabiną w roli głównej. Pierwsza to klasyka heavy, thrash czy black metalu czyli Countess Bathory angielskiego Venom. Drugi natomiast to Krwawa Hrabina krakowskiego Śmiertelnika, będąca mocnym, hard rockowym kawałkiem przepojonym gotycką atmosferą. 

Artykuł pisany trochę z doskoku ale mam nadzieję, że nie zapomniałem o żadnej fajnej kapeli ani piosence. Tradycyjnie zachęcam do zapoznania się z playlistą i wrzucania własnych podsumowań. Ave!

Playlista: 02.02.2025



Najpopularniejsze