piątek, 16 czerwca 2023

Bohaterowie Jednego Albumu - Playlista Tematyczna

 


Wszyscy na pewno znamy niejeden zespół, który debiutanckim albumem narobił wielkiego zamieszania na scenie, po czym ucichł na wieki (albo na cokolwiek krótszy okres czasu). W dzisiejszym artykule postanowiłem przedstawić Wam osiem zespołów, reprezentujących różne podgatunki rocka i metalu, które wpisują się w ten właśnie schemat.

1. Lorenguard - Eve of Corruption: The Days of Astasia - Part One
Amerykański zespół power metalowy, który chciał zaproponować nam kolejną epicką sagę fantasy. W tym przypadku albumom muzycznym miała towarzyszyć powieść napisana przez jednego z muzyków. Ostatecznie powieść udało się wydać a muzycznie historia Astasii skończyła się tylko na debiucie. Sama muzyka była naprawdę godna uwagi - epicką, szybka i melodyjna ale nie zahaczająca o pastisz. 

2. Involution - Evolution of Thoughs
Przedstawiciel bardzo bogatej niemieckiej sceny power metalowej na swojej jedynej, debiutanckiej płycie zaprezentował muzykę mocno osadzoną w heavy metalowej tradycji, niepozbawioną jednak elementów przebojowości. Ich jedyna, debiutancka płyta tak przypadła mi do gustu, że w pierwszych miesiącach 2014r była jednym z najczęściej słuchanych przeze mnie albumów a do utworu Another Torch nadal bardzo chętnie wracam pomimo upływu tylu już lat.

3. Turilli/Lione Rhapsody - Zero Gravity (Rebirth and Revolution)
Chyba największe nazwiska z opisywanych dziś przeze mnie płyt. Fabio Lione i Luca Turilli połączyli siły po raz pierwszy od wielkiej schizmy w Rhapsody of Fire. Początkowo ich zespół miał nazywać się "Zero Gravity" ale wydawca zasugerował skorzystanie ze znanej na całym świecie marki "Rhapsody". Wiele osób miało bardzo duże oczekiwania względem tego albumu, które muzycy spełnili tylko częściowo. Muzyka zaprezentowana na płycie była bardziej progresywna, momentami mocno inspirowana dokonaniami Queenu - mniej było magii i przebojowości, do których przyzwyczaiły nas wszystkie poprzednie inkarnacje Rhapsody. Na dzień dzisiejszy wiadomo, że nie powstanie kolejna płyta, gdyż Luca Turilli zapowiedział całkowite odcięcie się od historii i marki Rhapsody i skupienie na innych projektach. Fabio radzi sobie dobrze w Angrze, więc w sumie czy kolejna płyta TLR jest w ogóle komuś potrzebna?

4. For My Pain... - Fallen
Przechodzimy z power metalu do przedstawicieli metalu gotyckiego. For My Pain... był projektem muzycznym, w który zaangażowane były prawdziwe tuzy fińskiej sceny metalowej - muzycy znani m.in. z Eternal Tears of Sorrow, Charon czy sam Tuomas z Nightwisha. Taka supergrupa nie mogła utrzymać się zbyt długo ale w ciągu kilkuletniego istnienia wydała bardzo dobrą, melancholijną i melodyjną płytę. Gorąco polecam każdemu fanowi gotyckiego grania - i tego bardziej rockowego jak i metalowego.

5. Trees of Eternity - Hour of the Nightingale
Zespół doom metalowy skupiony wokół wokalistki Aleah i jej męża, gitarzysty Swallow the Sun - Juha Raivo. Debiutancki album został nagrany w 2014r lecz z różnych przyczyn zwlekano z jego wydaniem. Niestety w 2016r Aleah przegrała walkę z chorobą nowotworową. By ją upamiętnić, Juha doprowadził do wydania Hour of the Nightingale. Znając historię stojącą za tym krążkiem tym bardziej przejmujące stają się zawarte na nim kompozycje.

6. Immensity - The Isolation Splendour
Grecki zespół grający atmosferyczną wariację na temat death/doom metalu. Na ich debiutanckim albumie znajdziemy siedem długich, rozbudowanych kompozycji, w których ponury growling miesza się z melodyjnym czystym wokalem. Mimo swoich rozmiarów kompozycje nie nudzą się, zespół wie, kiedy zmienić riff gdy staje się zbyt monotonny. Jednym słowem jest potencjał. Niestety od premiery The Isolation Splendour minęło już 7 lat a zespół nie zapowiedział jego następcy. A szkoda...

7. Victorians - Revival
Jedyny reprezentant naszego kraju na dzisiejszej playliście. Zespół, który oficjalnie zakończył swoją karierę w 2019 roku mając na swoim koncie tylko jedną płytę. Ich muzykę można określić jako power/symphonic metal z damskim wokalem. To, co jednak odróżniało Victorians od innych podobnych zespołów to stylizacje na postaci rodem z epoki wiktoriańskiej - czyli mocno steampunkowe. Miałem to szczęście być na ich koncercie w Krakowie i muszę przyznać, że występ robił wrażenie. Na pamiątkę i wspomnienie została mi płyta z autografami muzyków. Może kiedyś będzie białym krukiem - kto wie.

8. The Nights - The Nights
Fiński projekt muzyczny, grający AOR, czyli dla niewtajemniczonych melodyjną odmianę hard rocka. Ich debiutancki krążek pełen jest wpadających w ucho kompozycji, przyjemnych dla ucha dźwięków i odpowiedniej dozy hard-rockowego ciężaru. Wystarczy posłuchać takich kompozycji jak Nothing but Love czy In the Blink of an Eye by załapać o czym mówię. Niestety potencjał drzemiący w zespole nie został jak na razie rozwinięty a strona grupy na facebooku jest już coraz rzadziej aktualizowana.

Podsumowując, macie tutaj osiem ciekawych płyt, które niestety nie doczekały się kontynuacji. Wiadomo, że podobnych zespołów, które zakończyły działalność z jednym tylko krążkiem na koncie jest więcej. Ja wybrałem te, które uznałem za najbardziej interesujące (na obecną chwilę). A jakie kapele Wy uważacie za godne wzmianki? Czekam na polecajki a tymczasem link do playlisty poniżej:

poniedziałek, 12 czerwca 2023

05.06-11.06.2023

 

Zapraszam na kolejne cotygodniowe spotkanie. Przed nami tradycyjnie 30 najczęściej słuchanych przeze mnie w zeszłym tygodniu utworów, co daje nam ok 2,5h interesującej (mam nadzieję) muzyki. Tym razem, z racji braku ciekawych (przynajmniej dla mnie) premier skupiłem się na zespołach, które dawno temu dodałem do zakładki "do odsłuchania" i na długi czas o nich zapomniałem. 

Pierwszym z tych zespołów jest absolutna klasyka i legenda hard rocka - brodate trio z Ameryki - ZZ Top. Tradycyjnie w przypadku kapel z wieloletnią karierą rozpocząłem eksplorację ich dyskografii od albumu Greatest Hits i oczywiście od razu w ucho wpadło mi kilka kawałków. Ich muzyka łącząca w sobie blues, boogie i hard rocka to super opcja na odstresowanie się czy na dłuższą podróż samochodem. Takie hity jak Gimme All Your Lovin, Sharp Dressed Man czy Viva Las Vegas szybko się nie nudzą, a soczysta perkusja i mocne gitary sprawiają że aż chce się tupać nóżką i machać głową w rytm muzyki. Jeżeli jeszcze nie zapoznaliście się z twórczością ZZ Top polecam właśnie tę kompilację.

Drugim zespołem, którego korzenie również sięgają przełomu lat 60-ych i 70-ych jest, zdecydowanie mniej znane Banchee. Tu jednak mamy do czynienia z muzyką będącą połączeniem psychodelii i raczkującego wtedy proto-metalu. Muzyka mniej przebojowa i przystępna niż ZZ Top nie zapewniła zespołowi międzynarodowej sławy, choć myślę że zasłużyli na ważne miejsce w historii metalu. Zespół który istniał może 3-4 lata wydał w tym czasie dwie płyty długogrające, z których po latach stworzono jedną kompilację - Psychedelic Essentials, którą polecam osobom zainteresowanym rozwojem ciężkiego grania. Jako przykłady twórczości zespołu przedstawiam na playliście dwa utwory, z czego zwłaszcza Train of Life ma w sobie coś zaraźliwego.

W tym tygodniu po raz pierwszy na playliście goszczą utwory z nowego albumu Project Roenwolfe, wydanego 2 czerwca. Mimo, że zespół, w którym grają m.in. byli członkowie Judicator określany jest jako power metalowy to jest to jego bardzo amerykańska wersja - cięższa, mniej melodyjna, bardziej skupiona na instrumentalnych aspektach. To wszystko sprawia, że album zatytułowany po prostu Project Roenwolfe potrzebuje czasu, by dotrzeć do słuchacza. Przyznam, że początkowo ten brak melodii trochę mnie odrzucał ale po kilku odsłuchaniach dostrzegłem jednak to "coś" i dziś mogę Wam polecić szczególnie otwierający płytę Boundless czy bardziej epicki Theater of Sorrow.

Na pewno bardziej dojrzałą muzykę niż na poprzednich albumach zaprezentował szkocki Gloryhammer. Na Return to the Kingdom of Fife mniej jest dyskotekowych i elektronicznych wstawek a więcej power metalu (nota bene nadal mocno melodyjnego). Myślę, że wyszło to zespołowi na dobre i w pewien sposób odseparowało od byłego wokalisty, Thomasa Winklera, który jak wiadomo założył własny zespół Angus McSix i w kwietniu wydał bardzo przyjemną ale właśnie mocno elektroniczną płytę. Nowy frontman Michael Sozos ze swoich zadań wywiązuje się bardzo dobrze i nie czuć aż tak bardzo braku poprzedniego, mocno charyzmatycznego jednak wokalu. Na dzisiejszej playliście Królestwo Fife reprezentują cztery piosenki, więc jest to dość dobry materiał by wyrobić sobie własną opinię na ten temat. 

Pozostając w tematyce power metalowej muszę przyznać, że nowy singiel Iron Savior zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Firestar, zapowiadający płytę o tym samym tytule, to kwintesencja twórczości zespoły - szybkie tempo, potężna melodia, mocne gitary i charyzmatyczny wokal Pieta Sielcka dają nam razem prawdziwy hit. Każdy, kto choć trochę identyfikuje się jako fan power metalu powinien tego posłuchać. Świetna robota panowie!

Inni przedstawiciele power metalu w dzisiejszym artykule to wspominany już tydzień temu Sacred Outcry, którego wokalistą jest aktualnie sam wielki Daniel Heiman (tym razem z utworem The City of Stone) i dwa zespoły określane jako heavy/power metal - Majesty (Never Kneel chyba nigdy mi się nie znudzi) i Mystic Prophecy (ciężkie aczkolwiek mocno melodyjne Metal Attack i Road to Babylon).

Dużą reprezentację ma również najnowsza płyta gothic/symphonic metalowej Sirenii. Zawdzięcza to na pewno bardzo melodyjnym i klimatycznym kompozycjom. Jak co tydzień mogę narzekać na zredukowanie roli growlingów Mortema niemal do zera, jednak nie wydaje mi się, żeby wkładanie ich na siłę tam gdzie się da mogło jakoś podnieść jakość albumu. A ta jakość jest naprawdę porządna i 1977 powinien zadowolić wszystkich fanów female fronted metalu (jak ja nie lubię tego określenia). Posłuchajcie chociażby The Setting Darkness czy Wintry Heart i przekonajcie się sami.

Kolejnym gatunkiem, który dość często gościł w moich głośnikach był post-metal. Kilka tygodni temu premierę miała płyta Holocene niemieckiego kolektywu The Ocean. Jest to fajny przykład połączenia ze sobą elementów sludge-metalu z hardcorem i post-rockiem. Utwory na albumie są zróżnicowane - od nasyconych elektroniką po pełnych gitarowego ciężaru. Przedstawicielem pierwszej grupy jest na pewno klimatyczne Parabiosis, natomiast w Subboreal ścierają się elektroniczne pasaże z mocno hardcorowymi refrenami. The Ocean pokazuje, że jest zespołem stale ewoluującym a każda jego odsłona jest warta uwagi. Podobną muzykę gra również Ohhms, choć ta brytyjska kapela mocniej jednak osadzona jest w sludge-metalowych korzeniach. Co jakiś czas wracam do ich albumów, co m.in. skutkuje obecnością na dzisiejszej playliście krótkiej aczkolwiek treściwej kompozycji Asylum.

Jeśli chodzi o doom metal to w dalszym ciągu jestem pod wielkim wrażeniem nowej płyty Blood Ceremony. To połączenie tradycyjnego doomu z progresją a la Jethro Tull bardo wyraźnie wybija się ponad inne premierowe wydawnictwa z tego gatunku a utwór The Bonfires at the Belloc Coombe to kolejny przykład nieszablonowego podejścia do swojej twórczości. Obyśmy nie musieli na kolejny album czekać ponownie siedmiu lat, bo zespół ma potencjał i warto, a nawet trzeba go wykorzystywać.

Przejdźmy do spokojniejszych form muzyki. W kategorii progresywnego rocka nadal dominuje u mnie Mystery z najnowszym albumem Redemption. Kompozycje zawarte na tym krążku mimo swojej złożoności nie tracą w żaden sposób na sile przekazu i swoistej przebojowości. Gitarowe i klawiszowe popisy uzupełniają się z bardzo charakterystycznym wokalem Jeana Pageau, dając w efekcie magiczną i wyjątkową muzykę. 

Pozostało mi jeszcze wspomnieć o reprezentantach tzw aor, czyli nie mniej nie więcej melodyjnej odmiany hard rocka. Niedawno premierę miał nowy singiel absoutnej gwiazdy gatunku - szwedzkiego Eclipse. The Hardest Part is Losing You ma w sobie wszystko za co kochamy ten zespół - przebojową melodię, ciężkie gitary i wiecznie młody głos Erika Martenssona. Ze Szwecji pochodzi również kapela Seventh Crystal, której album Wonderland dość często odtwarzam w ostatnich tygodniach. Tak jak w przypadku Eclipse jest to muzyka mocno gitarowa, melodyjna i przebojowa. Dziś prezentuję Wam tylko utwór tytułowy ale na poprzednich podsumowaniach możecie znaleźć więcej ich kompozycji. Tak Eclipse jak i Seventh Crystal to świetny przykład tego, że aktualnie dziedzictwo hair metalu najpiękniej kultywowane jest w Skandynawii.

Podsumowując, nadal kontynuuję trend znany z poprzednich 2-3 tygodni, gdzie nie koncentruje się na jednym gatunku tylko eksploruję mniej więcej po równo wszystkie moje muzyczne zainteresowania. Skutkuje to zróżnicowanymi playlistami i myślę, że Wy jako czytelnicy docenicie tę różnorodność - In Variete Unitas. Trzymajcie się mocno i łapcie link do playlisty:

Playlista: 11.06.2023

piątek, 9 czerwca 2023

Muzyczny Alfabet - Wasze Listy

 

 

Bardzo mnie cieszy, że artykuł pt "Mój Muzyczny Alfabet" tak Wam się spodobał, stając się z miejsca najczęściej wyświetlanym postem na blogu. Tym bardziej miło mi poinformować, że część z Was odpowiedziała na mój apel, wyzwanie whatever i przygotowała własne playlisty. Zgodnie z obietnicą nadszedł czas by przedstawić je światu.

Każdy z poniższych alfabetów jest wyjątkowy, pełen zarówno znanych zespołów jak i perełek, które dopiero czekają na odkrycie. Jeżeli mógłbym jakoś skrótowo scharakteryzować playlisty, to pierwsza jest bardziej brutalna, druga bardziej alternatywna a ostania najbardziej melodyjna. Jest to jednak dość duże uproszczenie i czuję, że odbiera każdej składance wyjątkowości. Myślę, że najlepiej będzie po prostu zostawić Wam linki do playlist i pozwolić zapoznać się z nimi we własnym zakresie.

A oto Wasze muzyczne alfabety, podlinkowane w kolejności, w której je od Was otrzymałem.

1. Muzyczny Alfabet - autor tebeg (last.fm: Tebbit )

A – Altar of PlaguesA Remedy and Fever
B – The BodyEarth is a Cage
C – Chelsea Wolfe - Vex
D – The DripBlackest Evocation
E – Emma Ruth RundleHaunted Houses
F – FuriaŚlepych dzień
G – GojiraFlying Whales
H – Hail Spirit Noir - Crossroads
I – Isis - Backlit
J – JirmFog by the Steep
K – King Crimson - Starless
L – Little Simz - Venom
M – MastodonBlood and Thunder
N – Neurosis Stones from the Sky
O – OpethThe Drapery Falls
P – PallbearerWorlds Apart
Q – Queen - Innuendo
R – Run the JewelsThursday in the Danger Room
S – SepticfleshPyramid God
T – Thy CatafalqueBarla a Nap
U – UlcerateStare Into Death And Be Still
V – Vektor - Collapse
W – White Ward - Leviathan
X – XibalbaLa Injusticia
Y – Yin Yin One Inch Punch
Z – Wacław ZimpelSine Tapes
 
 
2. Kiljanowy Alfabet Muzyczny - autor Kiljan Sky (last.fm: Kiljan ) - niestety Illusion i Unidy brak na Spotify

A- A Perfect Circle - Blue
B- Blur - Song 2
C- Corruption - Hey You
D- Death From Above 1979 - White is Red
E- Elder - III
F- Failure - Another Space Song
G- Guano Apes - Too Close To Leave
H- Highly Suspect - My Name is Human
I- Illusion - To Co Ma Nadejść
J- Jamiroquai - King for a Day
K- Korn - Make Me Bad
L- Lipali - Kopiejki
M- Muse - Supermassive Black Hole
N- Nirvana - You Know You're Right
O- Orange Range - Asterisk
P- Porcupine Tree - Fear of a Blank Planet
Q- Queens of the Stone Age - Regular John
R- Rage Against the Machine - Bullet in the Head
S- Stone Temple Pilots - Transmissions from a lonely room
T- Thrice - The Earth Will Shake
U- Unida - If Only Two
V - Velvet Revolver - Slither
W - Working For A Nuclear Free City - Silent Melody
Y- YOB - Marrow
Z- ZZ TOP - Sharp Dressed Man
 
 
3. Mój Alfabet - autor Marcin H.

A - Avantasia - Farewell
B - Budka Suflera - Pieśń Niepokorna
C - Cain's Offering - A Night to Forget
D - Derdian - Eternal Light
E - Edguy - Roses To No One
F - Freedom Call - 666 Weeks Beyond Eternity
G - Gamma Ray - Empress
H - Helloween - Skyfall
I - IRA - Bierz Mnie
J - Jan Borysewicz - Pocztówka
K - KAT - Trzeba Zasnąć
L - Lady Pank - Wciąż Bardziej Obcy
Ł - Łzy - Narcyz Się Nazywam
M - Masterplan - Soulbound
N - Nanowar of Steel - Barbie, MILF Princess of the Twilight
O - Oddział Zamknięty - Zabijać Siebie
P - Perfect - Idź Precz
Q - Queen - Love of My Life
R - Rhapsody - Legendary Tales
S - Sonata Arctica - Letter to Dana
T - Turbo - Piąty Żywioł
U - Unisonic - Exceptional
V - Dan Vasc - Sleeping Sun (Male Version)
W - Whitesnake - Is This Love
X - XIII. Stoleti - Ten stary dum se rozpada
Y - Yugopolis - Rzadko Cię Widuję z Dziewczętami
Z - Andrzej Zaucha - Nie Takie Mnie Kochały
 
 
Mam nadzieję, że odsłuch tych playlist poszerzy Wasze muzyczne horyzonty, tak jak stało się to w moim przypadku. W dalszym ciągu zachęcam do tworzenia własnego muzycznego alfabetu - może za kilka tygodni znów będę mógł Wam podesłać linki do nieszablonowych i ciekawych playlist. 
Pozdrawiam w imieniu swoim i autorów tych trzech powyższych playlist!

wtorek, 6 czerwca 2023

29.05-04.06.2023

 


Ostatnie kilka dni było dość ciężkich. Paskudna infekcja, którą najpewniej synek przytargał z przedszkola wyłączyła mnie z codziennego życia na amen. Dlatego dopiero dziś, gdy pomału wracam do siebie udało mi się przygotować dla Was podsumowanie ostatniego tygodnia. Z racji wymienionych wyżej ograniczeń, artykuł będzie miał nieco okrojoną formę i skupię się w nim głównie na nowościach.

Przede wszystkim warto napisać o nowym albumie Sirenii, który co prawda nie jest absolutną nowością (pisałem o nim już poprzednio) ale dopiero ostatni tydzień pozwolił mi się z nim głębiej zapoznać. Z jednej strony zaskoczenia nie ma, zespół kontynuuje bowiem styl zapoczątkowany wydanym w 2016r Dim Days of Dolor, czyli gra melodyjnie, przystępnie ale nie bez symfoniczno-gotyckich wstawek. Z drugiej zaś robi to naprawdę dobrze, co nie zawsze się udawało (jak na Arcane Astral Aeons gdzie poza Love Like Cyanide nagraną z Yannisem Papadopoulosem nie pamiętam żadnej  piosenki). Na dzisiejszej playliście macie do odsłuchu aż 5 utworów, jest to więc dobry materiał by wyrobić sobie własną opinię.

Pięć utworów reprezentuje też Szwedką aor-ową kapelę Seventh Crystal. Też jest to dość świeża pozycja w mojej bibliotece, odkryta dzięki Melodicrock.pl. Wspominając o tej stronie, muzyka jaką grają panowie nie powinna dziwić - jest to wysokiej klasy melodyjny hard-rock sięgający korzeniami do wspaniałych lat 80-tych. Może się powtarzam ale ciekawe jest to, że aktualnie tradycje hair metalu najpiękniej są pielęgnowane właśnie w Skandynawii.

W zeszły piątek premierę miała nowa płyta Gloryhammer, pierwsza nagrana z Michaelem Sozosem w roli Angusa, księcia McFife. Jak dla mnie sprawdza się on za mikrofonem naprawdę dobrze, choć wszyscy zapewne przyzwyczaili się już do Thomasa Winklera, który po odsunięciu (tak to chyba najlepiej nazwać) od zespołu założył kontr-band Angus McSIX i wydał z nim w zeszłym miesiącu solidny album. Ja mam w sumie sentyment do obu wokalistów, gdyż Michaela pamiętam z zespołu Helion Prime, gdzie robił naprawdę świetną robotę (szkoda, że tylko na 1 albumie ale to już historia na inny artykuł). Sama płyta wydaje się być też dość udana, choć nie miałem zbyt wiele czasu by się na niej mocno skupić. W tym tygodniu zobowiązuje się to nadrobić. Na razie na playliście jest jedna, bardzo melodyjna i przebojowa piosenka.

Nową płytę wydał również niedawno grecki Sacred Outcry, który za mikrofon zaprosił samego Daniela Heimana - legendę power metalu, kojarzonego głównie z występami w zespole Lost Horizon, ale też Dimhav, Harmony czy Warrior Path a także wielu gościnnych występów. Już samo nazwisko wokalisty jest mocną gwarancją jakości ale i kompozycje, szybkie, melodyjne ale i rozbudowane artystycznie dobrze się bronią. Szczególnie w pamięć zapadła mi singlowa The Flame Rekindled, którą chcę się dziś z Wami podzielić. Liczę, że Wam też się spodoba.

Inna legenda power metalu - Primal Fear szykuje się do wydania nowego albumu i w piątek światło dzienne ujrzał pierwszy singiel Another Hero. Co tu dużo mówić, jest to typowa primalowa kompozycja - są ciężkie gitary, jest melodyjny i chwytliwy refren i oczywiście jest niesłabnący z wiekiem głos Ralpha Scheepersa. Punkt obowiązkowy nie tylko dla fanów powera.

Na koniec chcę jeszcze wspomnieć o perełce wyszperanej na zdawałoby się już dość dobrze osłuchanej płycie The Alchemy for the Dead doomgazowego Spotlights. Mówię o Algorithmic, która ujęła mnie ponurym, dość zimnym klimatem i niebezpiecznie hipnotyzującą melodią. Jeżeli ktoś jeszcze nie zapoznał się z muzyką nowojorskiej ekipy to go do tego gorąco zachęcam.

Miało być krótko ale i tak się dość mocno rozpisałem. Czas trochę odpocząć, a najlepiej się to robi przy dobrej muzyce. Łapcie link do playlisty i zdrowia wszystkim życzę!

Playlista 04.06.2023

czwartek, 1 czerwca 2023

Maj 2023 - Podsumowanie Miesiąca

 


Dziś zaczyna się czerwiec, czas więc na podsumowanie poprzedniego miesiąca. Mam nadzieję, że playlista przypadnie Wam do gustu, gdyż mamy na niej zarówno zespoły o ugruntowanej pozycji na scenach światowych jak i te dopiero aspirujące do sławy. Żeby odróżnić nieco ten post od cotygodniowych podsumowań postanowiłem nie rozpisywać się szeroko na temat każdej piosenki, tylko napisać pokrótce za co chciałbym dany zespół wyróżnić. 

POWER METAL:
1. Majesty - za mocne i konkretne pożegnanie z fanami a także za rozpędzone Never Kneel, które było najczęściej słuchanym przeze mnie utworem w tym miesiącu
2. Elvenking - za kolejny udany misz-masz gatunków - od folku przez power metal po elementy melo-deathu - a za rok trzecia część tryptyku Reader of the Runes, na którą czekam z niecierpliwością
3. Falconer - za power metalowe hity Pale Light of Silver Moon i For Life and Liberty. Niestety kolejny zespół, który zszedł już ze sceny
4. Rhapsody of Fire - za singlową, uroczą pół-balladę Kreel's Magic Staff, która mam nadzieję zapowiada nowy album Włochów, na którym poznamy dalsze losy Kreela, Bezraela i innych bohaterów
5. Powerwolf - za to, że niezmiennie zapewnia fanom maksimum frajdy swoimi szybkimi, melodyjnymi kawałkami. Niby na Interludium Ameryki nie odkryli ale kilkaset odsłuchań od dnia premiery nie bierze się znikąd

DOOM METAL:
1. Blood Ceremony - za klimatyczne, oldschoolowe brzmienie i ten flet! Najbardziej nie mogę odżałować, że nie było mnie na ich koncercie na Soulstone Gathering - cóż, służba nie drużba
2. IROH - za oryginalny koncept albumu, krótkie, przebojowe piosenki w mocno stonerowym stylu i ten klimat horroru klasy B. Pytanie, czy to będzie jednorazowy projekt czy doczekamy się kontynuacji. Ja na pewno na nią liczę
3. Spotlights - za niepokojącą, oniryczną i melancholijną ale pełną poezji płytę Alchemy For the Dead. Kolejny przykład na to, że doomgaze to obecnie prężnie rozwijający się podgatunek doom metalu
4. Green Yeti - za brudne dźwięki i hipnotyzujące melodie - kolejne, trzecie już na tej liście odkrycie ze strony Doom Charts

POZOSTAŁE:
1. Winger - za udowadnianie sobie i światu, że glam metal nie umarł i zespoły z lat 80-tych nadal mają coś do powiedzienia. Choć teraz więcej w tej muzyce bluesa i progresji, nie odbiera to jej przebojowości a dodaje tylko wartości artystycznej
2. Deathstars - za powrót po ośmiu latach ciszy wydawniczej i to, do czego nas Szwedzi przyzwyczaili - udane połączenie gotyckich klimatów z industrial metalowym brzmieniem
3. Tanith - za wskrzeszenie ducha proto-metalu z lat 70-tych, organiczne, naturalne brzmienie, wpadające w ucho piosenki i te delikatne, aczkolwiek wyraźne gitary. Zespół, którego rozwój należy, a nawet trzeba śledzić
4. Łysa Góra - dla zespołu za udaną, progresywno-folkową płytę, pełną ludowych melodii ale i ciężkich gitar, dla mnie karny punkt za odkrycie ich dopiero teraz
5. Mystery - za genialny album Redemption, refleksyjne, długie acz nigdy nie nudzące się utwory pełne gitarowej wirtuozerii. Coś czuję, że czerwiec będzie należał do nich
6. Overkill - za kolejny trzymający wysoki poziom album, za bycie wiernym thrash metalowi mimo stopniowej ewolucji brzmienia i za Bag O'Bones - utwór który raz wszedlszy nie ma zamiaru opuścić mojego ucha

30 utworów od 15 artystów - ot i cała majowa playlista. Jestem ciekaw jak Wam minął muzycznie ten miesiąc, czy udało się odkryć coś nowego, czy raczej woleliście pozostać przy znanych i lubianych brzmieniach? Przypominam też, że nadal można podsyłać do mnie playlisty z Waszym muzycznym alfabetem - za tydzień planuję post podsumowujący ten mały challenge. 

A teraz zapraszam do słuchania. Z metalowym pozdrowieniem!

poniedziałek, 29 maja 2023

22.05-28.05.2023


 Za nami kolejny tydzień, w którym nie ograniczałem się w swoich muzycznych podróżach, czego efektem jest dość zróżnicowana stylistycznie playlista. Niemniej jednak jest kilka zespołów, które mógłbym określić jako te "naj, naj".

Absolutnym numerem jeden było kanadyjskie, prog-rockowe Mystery. Ich najnowszy album Redemption to pełna emocji i kunsztu artystycznego gitarowa podróż. I choć Kanadyjczycy najlepiej czuli się zawsze w refleksyjnych suitach i balladach (tu Every Note, The Beauty and the Least, My Inspiration) są na tej płycie momenty, gdy potrafią zagrać bardziej agresywnie. Dobrym przykładem jest niespokojny Pearls and Fire, opowiadający o dojrzewaniu do bycia "prawdziwym mężczyzną". Ogólnie tematyka albumu jest dość depresyjna, jednak po przesłuchaniu pojawia się uczucie pewnego odprężenie, pewnego "redemption". Gorąco polecam, bo obok Crime Scene od RPWL to jak dla mnie najlepsza tegoroczna prog-rockowa płyta.

Z Kanady pochodzi również doom-rockowe Blood Ceremony, o którym pisałem w ostatnim tygodniu. Muzyka, jaką zaprezentowali na wydanym z początkiem maja The Old Ways Remain wymyka się prostym klasyfikacjom. Zarówno fani rocka gotyckiego, progresji w stylu Jethro Tull czy klasycznego doom metalu znajdą tu coś dla siebie. Oprócz wspominanych ostatnio utworów, w tym tygodniu mam dla Was również Lolly Willows - szybki utwór ze wspaniałą partią fletu i bardziej stonowane, mroczne Mossy Wood. Jest to naprawdę muzyka jedyna w swoim rodzaju i jeżeli szukacie czegoś "innego" to jesteście w domu.

Z klimatów doomowych mam dla Was jeszcze jeden utwór projektu Iroh, o którym również mogliście już kilka razy przeczytać. I tym razem nie jest to typowy doom metal - dużo tutaj elementów horror rocka i stonera. 

Tydzień temu też pisałem o nowym albumie kolektywu The Ocean. Ta grupa od dawna łączyła w sobie elementy hardcore'a sludge metalu i post-rocka. Tym razem przeważa głównie ta ostatnia inspiracja, a także coraz śmielsze użycie elektroniki choć zespół nie stroni nadal od ciężkich gitar i mocnego screamu na wokalu. Dobrze ilustruje to utwór Subboreal, gdzie skreczowe zwrotki łączą się z hardcorowym refrenem. Wszystko w dość niepokojącym klimacie. Kolejna płyta warta uwagi ze względu na swoją nieszablonowość.

Na początku maja swoją premierę miał też album Seven amerykańskiego zespołu Winger. Dawne gwiazdy hair metalu dziś grają bardziej dojrzale, momentami bluesowo, refleksyjnie choć kiedy chcą nadal umieją dołożyć do pieca. Widać to zwłaszcza w dynamicznym utworze Stick the Knife in and Twist. Poza tym za najlepszą piosenką na płycie uważam jednak wolniejsze, choć niepozbawione pewnej dynamiki i bluesowego klimatu Tears of Blood. Do kompletu na dzisiejszej playliście macie jeszcze balladowe Do or Die. Po raz kolejny miło mi napisać, że Winger pokazuje, że zespoły hair metalowe jeśli tylko mają pomysł na siebie, mogą z powodzeniem działać w latach dwudziestych nowego wieku.

Zespołem, który muzycznie trochę nawiązuje do stylistyki przedostatniej dekady XX wieku jest szwedzki Seventh Crystal. Ich muzykę można określić mianem melodyjnego metalu, ewentualnie AOR-a - widać jednak, że glam metal jest dla nich też ważną inspiracją. Swoją drogą ciekawe jest to, że aktualnie centrum takiego melodyjnego metalowego grania jest nie USA a Skandynawia. Wracając do meritum - zachęcam do zapoznania się z twórczością tego zespołu. Na playliście macie dwa utwory - Wonderland momentami bardzo kojarzy się z Jesus He Knows Me a Higher Ground z pojedynkiem Obi-Wana z Anakinem (dobra, żart). Obie piosenki to żywe, energetyczne kawałki, które na długo zostają w głowie.

Jak zwykle w ostatnich miesiącach dużą reprezentację ma power metal. Głównie za sprawą nowego albumu Greków z Mystic Prophecy. Jak pisałem ostatnio, jest to cięższa, bardziej agresywna odmiana powera, tak więc spodoba się również tym, którzy nie potrafią strawić symfonicznych elementów czy falsetowego śpiewu wokalistów. R.D. Liapakis, wokalista zespołu dysponuje mocnym, zachrypniętym głosem, który również dodaje utworom pazura. Na playliście macie do odsłuchu aż 5 utworów kapeli, jeśli jednak miałbym wskazać najlepsze to na pewno będą to Cross the Line, Road to Babylon czy tytułowy Hellfire. 

Inni reprezentanci power metalu w dzisiejszym artykule to również grający bardziej heavy Majesty (szybki Never Kneel), czerpiący ze skandynawskiego folku Falconer (rozpędzone Pale Light of Silver Moon i For Life and Liberty), włoska formacja Elvenking (The Autumn Reverie) czy marynistyczny Saint Deamon (rytmiczny The Final Fight). Nie mogło zabraknąć również nowego singla mojego ukochanego power metalowego zespołu - Rhapsody of Fire (pół-balladowe cudo Kreel's Magic Staff).

W przeciwieństwie do powera, gothic metal pojawia się u nie dość rzadko. W tym tygodniu za sprawą Sirenii sytuacja trochę się zmieniła. Norweska kapela, dowodzona przez charyzmatycznego Mortena Velanda i mająca za mikrofonem tak utalentowaną śpiewaczkę jak Francuzka Emmanuelle Zoldan wydała niedawno nową płytę 1977. Warto wspomnieć, że to już czwarty krążek nagrany z Emmanuelle jako główną wokalistką (wcześniej pomagała w nagrywaniu chórków), czym wyrównuje rekord należący do swojej poprzedniczki Ailyn. 1977 to płyta będąca naturalnym rozwinięciem motywów znanych z poprzedniego albumu. Jest dużo elementów symfonicznych, operowych śpiewów ale nie brak też ciężkich gitar i dynamiki. Brakuje tylko chyba częstszej obecności growlingów Mortena (takich jak choćby w Seven Widows Weep z płyty Perils of the Deep Blue) ale może to już jest zwykłe czepialstwo. Posłuchajcie sobie A Thousand Scars i Wintry Heart obecnych na playliście i zdecydujcie sami.

Na koniec jeszcze swojski element - piosenka Morowa Dziewica Łysej Góry, o której też pisałem już tydzień temu. W ostatnich dniach trochę zaniedbałem ten zespół ale tyle się działo na muzycznej mapie świata, że nie dało się każdemu dobremu zespołowi poświęcić po równo uwagi. Mam nadzieję, że teraz to nadrobię, bo zespół ten to kawał naprawdę dobrego, rodzimego folk metalu.

Ok, to chyba tyle na dziś. Mam nadzieję, że nie będziecie znudzeni. Przy okazji chcę jeszcze podziękować za duży odzew na mój ostatni post (Muzyczny Alfabet). Jeżeli ktoś z Was chciałby jeszcze przygotować swoją playlistę, piszcie śmiało. Czekam z niecierpliwością a tymczasem poniżej link do dzisiejszej listy:

Playlista: 28.05.2023

czwartek, 25 maja 2023

Mój Muzyczny Alfabet - Top Lista

 

 
Dzisiejszy artykuł to pewnego rodzaju wyzwanie dla mnie ale i możliwość bardziej przekrojowego spojrzenia na mój gust muzyczny. Od pierwszego postu na blogu, w którym umieściłem playlistę z moimi ulubionymi zespołami minęło już kilka miesięcy, myślę więc, że warto znów przypomnieć o sobie najważniejszym dla mnie kapelom.
 
Tym razem postanowiłem zmienić konwencję Top Listy. Zasada była prosta - każda litera alfabetu to jeden zespół, który jako całokształt twórczości lub konkretna piosenka jest dla mnie ważny - albo wiąże się z jakimś szczególnym wydarzeniem albo wpłynął na moje postrzeganie świata albo po prostu trafił prosto do mojego muzycznego serca. Postanowiłem też nie rozpisywać się na temat każdej piosenki, kryteria wyboru tej a nie innej chcę zachować dla siebie.
 
Przyznam, że nie było łatwo wybrać utwory na playlistę, zwłaszcza, że niektóre litery alfabetu aż kipią od wielu świetnych zespołów. Jedynie w przypadku litery B odszedłem trochę od zasad i wybrałem dwa równie bliskie memu sercu zespoły. 

Jeżeli spodoba się Wam taki sposób przedstawienia mojej muzycznej biblioteki, zapraszam do tworzenia własnego "muzycznego alfabetu" i podsyłanie mi w komentarzu pod postem lub w mediach społecznościowych. Postaram się każdą playlistę sumiennie przesłuchać a najciekawsze z nich podlinkuję w którymś z kolejnych postów.

Tyle tytułem wstępu. A o to przed Wami mój muzyczny alfabet:

A - Axxis - Little Look Back
B - Budka Suflera - Kolęda Rozterek  Big Big Train - Dandelion Clock
C - Candlemass - Scandinavian Gods
D - Draconian - Deadlight
E - Edguy - Rise of the Morning Glory 
F - Frayle - Darker Than Black
G - Gamma Ray - Real World
H - HammerFall - Hector's Hymn
I - Inkubus Sukkubus - Soul Inside
J - Judicator - God's Failure
K - Katatonia - Will I Arrive
L - Lake of Tears - Lady Rosenred
Ł - Łysa Góra - Morowa Dziewica
M - My Dying Bride - And My Father Left Forever
N - Novembers Doom - Apostasy
O - Overkill - Electric Rattlesnake
P - Paradise Lost - Forever Failure
Q - Qantice - Slayer's Jig
R - Rhapsody of Fire - Rising From Tragic Flames
S - Sonata Arctica - Cloud Factory
T - Therion - Lemuria
U - Universe - Daj Mi Wreszcie Święty Spokój
V - Velesar - Przegrana Sprawa (Dumka Słowiańska)
W - Winger - Madalaine
X - XIII. Stoleti - Transylvanian Werewolf
Y - Year of the Cobra - At the Edge
Z - Zdrowa Woda - Piwo
 
 I oczywiście link do playlisty: My Musical Alphabet

Najpopularniejsze